Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychologia. Pokaż wszystkie posty
29 stycznia 2012

Większe dochody - jeszcze większe wydatki


Im więcej zarabiasz, tym więcej wydajesz – wydaje się naturalne, prawda? W końcu zarabiamy po to, by wydawać – teraz (konsumpcja) lub w przyszłości (oszczędzanie).

Wszystko jest w porządku, dopóki wydatki nie zaczną rosnąć szybciej niż zarobki.

22 października 2011

Jak inwestować: nie popełniaj (moich) błędów


Wyścigi Nascar czy Formuły 1 można oglądać głównie po to, by patrzeć na wypadki. W Idolu czy Mam talent zwycięzcy wcale nie są najciekawsi - czasem większą popularność zdobywają ci, którym nie udało się podczas pierwszych eliminacji (i zazwyczaj chodzi o wyjątkowo spektakularną porażkę).

Z blogami i inwestycjami może być podobnie. Zwłaszcza, gdy idą za tym prawdziwe pieniądze.

30 września 2010

Czy już stosujesz te dobre nawyki zakupowe?


No to dziś będzie o zakupach. I to nie byle jak!

Jako psycholog muszę zacząć wpis o efektywnych zakupach od jednej fundamentalnej porady dla par.

Jest to rzecz tak podstawowa, że dziwi mnie jej brak w różnych zestawieniach sposobów na oszczędzanie na zakupach.
27 września 2010

Kilka rzeczy, które warto mieć z tyłu głowy


O czym teraz myślisz?

Czemu czytasz ten artykuł? Po co?

Jaki masz w tym cel?

Dziś mam do Ciebie wiele pytań!
28 października 2009

Jak podtrzymywać motywację i wyznaczać sobie dobre cele

Wcześniej pisałem o swojej motywacji do założenia tego bloga, a teraz chyba przyszedł już czas na spisanie motywacji do zarządzania własnymi finansami w ogóle.

Otóż kluczowym momentem w moim życiu, który zapoczątkował całą historię z oszczędzaniem, bezpieczeństwem finansowym i w ogóle myśleniem o pieniądzach, był upadek firmy moich rodziców. Miało to miejsce jakoś w połowie moich studiów. Rodzice stracili dorobek życia, dom, siebie (rozeszli się), a ja zostałem z 30 tysiącami długu w ZUSie (długa historia). W tym nieciekawym kontekście zaczęło się moje dojrzałe(?) myślenie o pieniądzach.

Nie wdając się zbytnio w szczegóły, powiem tylko, że przez długi czas było niewesoło. Ostatecznie, dzięki splotowi kilku korzystniejszych wydarzeń, udało się jakąś względną normalność i spokój przywrócić. Po tym wszystkim pomyślałem sobie: nigdy więcej – życia w przytłaczającym długu, beznadziejności i strachu o własną przyszłość.

Jest to typowa motywacja „od” – jak najdalej od długu, komorników, słowa „egzekucja”. Przechodzi mnie nieprzyjemny dreszcz na samą myśl...
Jest to bardzo dobry bodziec na początek, na rozruch, ale w przypadku motywacji „od” paliwo szybko się wyczerpuje. Dlaczego? Im dalej od nieprzyjemnego wydarzenia i im bardziej oddala się początkowy bodziec, tym trudniej utrzymać pozytywne działanie. Nadchodzi destrukcyjne rozleniwienie i spoczywanie na laurach. Skoro jestem już w bezpiecznej odległości, niebezpieczeństwo wygląda na zażegnane, to po co nadal mam się tak wysilać?

W tym momencie powinna pojawić się motywacja „do”. Do bezpieczeństwa, do stabilności, do niezależności finansowej. Potrzebny jest już nie bodziec, który jest w przeszłości, od którego się ucieka, ale cel umiejscowiony w przyszłości, do którego się dąży. Napęd.

Jak wyglądają takie cele? Zobacz na APP Funds, Finansach Domowych, czy fkincredits.

Ale i tutaj silnik może się zatrzeć. Wbrew temu co można znaleźć w wielu poradnikach psychologicznych, wyobrażanie sobie (wizualizacja) sukcesu wcale nie zwiększa motywacji, a wręcz przeciwnie. Efektem ponownie jest rozleniwienie. Samo wyobrażenie sukcesu potrafi bowiem działać równie nagradzająco jak sam sukces. Paradoksalnie obniża to motywację do jego osiągnięcia.

Cel aby był motywujący i skuteczny, musi spełniać kilka warunków. Musi być...

Konkretny. Cel musi jasno wskazywać na to, co chcesz osiągnąć. Nie ma tu miejsca na ogólniki typu „chcę być bogaty”. Formułując cel określ jasno do czego dążysz, dlaczego akurat właśnie do tego i w jaki sposób zamierzasz do tego dojść. Na przykład: osiągnięcie aktywów w wysokości 3 mln złotych w dzisiejszych pieniądzach.

Mierzalny. Postawiony raz cel musi podlegać od czasu do czasu weryfikacji. By móc właściwie ocenić swoje postępy musisz być w stanie je zmierzyć, określić dokładnie stan wykonania. Wyznacz własne kryteria, kamienie milowe, coś co pozwoli Ci określić na jakim etapie jesteś. Zarządzaj własnym celem.

Określony w czasie. To w sumie kontynuacja mierzalności. Cel musi mieć deadline, nie może ciągnąć się w nieskończoność. Wyznacz sobie granicę czasową, moment w którym określisz czy udało się, czy nie.

Możliwy, osiągalny. Z tym warunkiem mam pewien problem, bo to typowy „złoty środek”. Dobry cel, to taki, który nie jest ani za prosty do osiągnięcia, ani nie jest niemożliwy. Osiągnięcie go wymaga pewnego wysiłku, ale jest wykonalne.

Istotny. Musi być dla Ciebie ważny. Powinien też współgrać z wartościami jakie wyznajesz w życiu. Wbrew tematyce bloga, nie musi chodzić koniecznie o pieniądze. Warto zadać sobie kilka pytań na temat tego, co jest dla nas naprawdę istotne.

Czy macie jeszcze jakieś pomysły, jak stawiać sobie dobre cele?

Więcej o celach i motywacji:
Goals are the gateway to financial success
The road to wealth is paved with goals
Jakie są Twoje finansowe cele?
Motywacja "od" i "do"
14 października 2009

Księgowość umysłowa - wprowadzenie

Fundamentalna zasada oszczędzania, budowania bogactwa, czy pozbywania się długów jest jedna i prosta, a brzmi: wydawaj mniej niż zarabiasz. W tych kilku słowach zawiera się cały sekret. W sumie nie byłoby potrzeby dodawania nic więcej, gdybyśmy wszyscy zachowywali się w zgodzie z tą zasadą – rozsądnie podchodzili do zakupów, wydatków, przyszłych planów, etc. Nie byłyby potrzebne wszystkie te porady, blogi i e-booki.

Niestety, sami dajemy sobie wiele dowodów na to, że nie ma tak łatwo. Ludzie wcale nie zachowują się racjonalnie, potrafią np. z jednej strony trzymać dług na karcie kredytowej, a z drugiej strony oszczędzać na lokatach... Rodzi się pytanie – dlaczego ludzie postępują wbrew rozsądkowi (by nie powiedzieć „bezmyślnie”), gdy chodzi przecież o ich pieniądze? Odpowiedź na to dają psychologowie opisując mechanizm poznawczy zwany mental accounting, czyli księgowość umysłową (zob. Thaler, 1999).

Księgowość ta jest wyjątkowo kreatywna. Weźmy przykład inwestora, który nagle potrzebuje gotówki i ma do wyboru: zrealizować stratę – sprzedać walor A, który stracił na wartości LUB zrealizować zysk – sprzedać walor B, który zyskał na wartości. Większość ludzi w takiej sytuacji sprzeda walor, który zyskał (Odean, 1998), choć racjonalnym wyborem byłoby zrealizować stratę. Dlaczego? Nie wnikając w analizy, na przykład dlatego, że zyski kapitałowe obłożone są podatkiem, a straty nie (a nawet do pewnego stopnia można je odliczać). Za wszelką cenę unikamy realizowania strat, co często prowadzi do złych decyzji, takich jak np. opisane powyżej kombo kredytówki i lokaty.

Ze stratami radzimy sobie również w inny sposób – kategoryzując je, przypisując do różnych budżetów. Wyobraź sobie, że wybierasz się do kina, ale tuż przed wejściem do sali orientujesz się, że zgubiłeś bilet wart 20 zł. Co teraz? Kupisz kolejny, czy odpuścisz sobie? Większość ludzi odpuszcza sobie, bo czuje jakby wydało na film 40 zł. Radykalne inne są odpowiedzi na zmodyfikowaną wersję tego scenariusza, która zakłada, że to w drodze do kina gubisz banknot 20-złotowy. Większość ludzi pomimo tego wybierze się do kina. A przecież w obu wariantach strata wynosi tyle samo!

Psychologia ma znaczenie w gospodarowaniu własnym budżetem. Możesz oszczędzać metodą słoikową, przy każdych zakupach odkładać grosze reszty i w rok uzbierać w ten sposób 300 zł. Ale możesz też zamiast tego raz do roku przelać 300 zł na konto oszczędnościowe / lokatę za jednym zamachem. W obu przypadkach odkładasz tyle samo pieniędzy, ale która metoda jest tak naprawdę istotniejsza z punktu widzenia psychologii oszczędzania?

Odean, T. (1998). Are investors reluctant to realize their losses. Journal of Finance, October 1998.
Thaler, R. H. (1999). Mental accounting matters. Journal of Behavioral Decision Making, 12, 183-206.
Podobne wpisy