
Czy wiesz, że tylko co trzeci fundusz inwestycyjny radzi sobie lepiej niż indeks (szczegóły)? I jeszcze pobiera za to opłatę za zarządzanie w wysokości 3,5-5% rocznie.
Jeśli więc inwestujesz w fundusze na chybił-trafił, to masz ok. 30% szansy, że Twój fundusz poradzi sobie lepiej niż rynek. No ale oczywiście nie podejmujesz decyzji inwestycyjnych zdając się tylko na los.... (Prawda?)
Niezależnie od tego czym się kierujesz przy wyborze funduszu inwestycyjnego – czy to rankingami, artykułami w gazetach i na blogach, czy reklamami… tak naprawdę nigdy nie masz gwarancji, że będziesz lepszy niż rynek.
A co jeżeli nie musiałbyś się tym martwić?
Oczywiście możesz odwzorować sobie wybrany indeks kupując samodzielnie odpowiednie akcje. Ale jaki kapitał byłby do tego potrzebny? Około 30 000 zł – zakładając że nie lewarujesz się kontraktem.
Do tego dochodzi trud w manualnym śledzeniu indeksu – przecież wartość akcji i ich udział w indeksie zmienia się codziennie.
Tymczasem na naszym rynku pojawiają się wynalazki, które pozwalają inwestować w cały indeks w znacznie łatwiejszy sposób. I mniejszymi kwotami!
Są to fundusze indeksowe i ETF. Dzisiejszy wpis dotyczy tych pierwszych – z okazji pojawienia się w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych mBanku funduszu Ipopema m-Indeks FIO.
I z okazji takiej, że zdecydowałem się zainwestować w ten fundusz. (Jak na razie - całe 200 zł!)
Co to jest fundusz indeksowy?
Fundusz indeksowy ma za zadanie jak najwierniej odwzorowywać indeks bazowy. W tym celu wykupuje i utrzymuje portfel akcji danego indeksu (w przypadku Ipopemy jest to mWIG 40). Odpowiednie proporcje akcji spółek są zachowane i wszystko wygląda bardzo ładnie.
No ale co z tego?
Dzięki takiej konstrukcji funduszu jego wyniki są praktycznie niezależne od decyzji zarządzających. A osobowość i umiejętności zarządzającego funduszem mają duży wpływ na jego wyniki. Czasami jest to bardzo zły wpływ (niech smutnym przykładem będzie tu Quoc Hung Le Tu z Pioneer Pekao, który zbierał negatywne oceny).
Za to w funduszu indeksowym mamy jasność: skład funduszu = skład indeksu.
Oznacza to, że zarządzanie takim funduszem nie wymaga złożonych analiz i predykcji: która spółka sobie lepiej poradzi w tym roku, w który sektor gospodarki inwestować… Analitycy zostają w domach, a ich prowizje zostają w mojej kieszeni.
Wynik zależy wyłącznie od koniunktury na rynku.
Czy warto zainwestować w fundusz indeksowy?
Ustaliliśmy już, że fundusz powiązany z indeksem osiąga z definicji lepsze wyniki niż 60-70% funduszy na rynku. Poza tym ma jeszcze kilka zalet, które mogą zwiększyć Twoje zyski.
- Po pierwsze – wielkość opłaty za zarządzanie. Typowo w polskich funduszach akcji płacimy 3,5% (np. Legg Mason Akcji) lub nawet 5% w skali roku (znów zły przykład daje Pioneer Akcji Polskich). Tymczasem opłaty w funduszu indeksowym są niższe – w przypadku Ipopemy opłata za zarządzanie wynosi podstawowo 1,5% (jeżeli włożysz ponad 200 tys. to opłata spada do 0,8%).
O prowizjach za nabycie i sprzedaż jednostek nawet nie wspominam - kupując i sprzedając jednostki funduszy za pośrednictwem SFI nie płaci się nic.
- Po drugie – dywidenda. Fundusz indeksowy w swojej wycenie uwzględnia dywidendy. To znaczy, że taki fundusz może mieć nawet nieco lepsze wyniki niż sam indeks (który nie uwzględnia dywidend). Zatem na pewno nie będziemy gorsi od indeksu, a możliwe że będziemy trochę lepsi.
- Po trzecie – dywersyfikacja. Inwestujesz w cały indeks, więc w różne sektory gospodarki, w różne spółki. Jest to zawsze jakieś zabezpieczenie przed gwałtownymi spadkami, czy załamaniem branży, w którą akurat jesteśmy zapakowani.
- Po czwarte – niski próg wejścia. Można zacząć już od 100 zł. Dla tych wszystkich, którzy pytają „ile muszę mieć pieniędzy by zacząć grać/inwestować na giełdzie?” odpowiedź na dziś brzmi – 100 zł.
(W kolejnym wpisie będzie brzmiała trochę inaczej - nie przegap!)
Dlaczego Ipopema m-Indeks?
Na początku tego wpisu zdradziłem, że zainwestowałem część środków w Ipopema m-Indeks. Zresztą, od początku września taka informacja jest widoczna w składzie mojego portfela inwestycyjnego.
Jak wybrałem ten fundusz?
Tutaj muszę się solidnie zawstydzić, bo głównym czynnikiem, który miał wpływ na moją decyzje, było to, że taki fundusz po prostu jest. A w zasadzie – że się pojawił.
Długo czekałem na taki fundusz, a choć ETFy miały pojawić się na polskim rynku już w lutym tego roku, to do dziś nie ma na rynku funduszu ETF związanego z polskim indeksem. Za to od września jest Ipopema, związana z mWIG40.
Tak, wiem, że nie powinienem podejmować decyzji inwestycyjnej tylko na tej podstawie, że mam taką możliwość i mam środki. Ale z drugiej strony – czy w długoterminowej strategii inwestycyjnej moment wejścia ma aż tak duże znaczenie?
Hmmmm…. może tak, zwłaszcza jeżeli ktoś mocno inwestował na górce ostatniej hossy. Ale teraz? Nie do końca.
Zresztą – nawet krótkoterminowo może to mieć sens. Naiwnie zakładam, że zarządzający razem z marketingowcami świadomie wybrali ten moment, by otworzyć sklepik z jednostkami funduszu. Byłoby trochę głupio, gdyby fundusz mocno stracił na starcie, a w obieg poszłyby złe opinie rozczarowanych klientów.
Co więcej, kończą się wakacje i zgodnie z popularnym powiedzeniem, ci co sprzedali akcje w maju właśnie teraz powinni wracać i kupować, kupować, kupować. Giełdowe przesądy są po mojej stronie!
I jeszcze jedno. Od początku roku praktycznie cały czas giełda jest w trendzie bocznym. Najwyższy czas na jakieś wybicie. I oby było to wybicie w górę...
(Pewnie za pół roku lub rok będę z żalem wspominał te słowa, no ale trudno!)
Dlaczego mWIG 40?
Ipopema m-Indeks związana jest indeksem średnich spółek – mWIG 40. To dobrze czy źle, że akurat z tym?
Zobaczmy jak radzi sobie ten indeks w porównaniu do WIG 20.
Różnica jest widoczna.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że WIG 20 jest bardziej podatny na spekulację, np. związaną z kontraktami terminowymi. Czyni to go nieco mniej pewnym niż mWIG 40.
mWIG 40, według zarządzających, lepiej odzwierciedla stan polskiej gospodarki. WIG 20 to głównie banki i firmy paliwowo-energetyczne, a na mWIG 40 mamy trochę większą dywersyfikacje w zakresie sektorów gospodarki.
Jeszcze jedna istotna rzecz. WIG 20 to przecież indeks największych spółek (breaking news!). A dużym spółkom trudno urosnąć jeszcze bardziej.
Choć wiadomo - efekt skali i tak dalej... jakoś działa to na korzyść gigantów, ale jednak... Związek "im większa spółka tym trudniej o wzrost" na pewno nie jest liniowy, ale istnieje. Jeżeli postawić przed spółką zadanie np. podwojenia przychodów (ambitnie!), to łatwiejsze zadanie miałaby raczej Netia niż TP.
Średniacy wydają się mieć lepsze perspektywy.
Czyżby zatem mWIG 40 był nie tylko bezpieczniejszy od WIG 20, ale dawał także lepsze perspektywy zysków? To chyba trochę za dobrze brzmi… Jeżeli widzisz gdzieś błąd w moim rozumowaniu to zostaw komentarz i naprowadź mnie na właściwą drogę!
No cóż. Jak teraz o tym myślę, to gdyby nawet w tym momencie na rynku pojawiły się ETF lub fundusze indeksowe związane z WIG 20 to nie zdecydowałbym się na powierzenie im pieniędzy.
Kup i zapomnij? Zapomnij!
Wydaje się, że to idealny instrument do realizacji biernej strategii inwestycyjnej. Kupię sobie jednostki funduszu indeksowego, gospodarka będzie cały czas rosła, a moje zyski wraz z nią.
Noo…. nie do końca.
mWIG 40 jest dziś na poziomie, na którym był jakoś na początku 2006 roku.
Nigdy nie może być za łatwo! Pieniądze i zyski nie przyjdą same, w jakikolwiek instrument byś nie inwestował, trzeba – przynajmniej od czasu do czasu – trochę popilnować swoich inwestycji.
A co Wy sądzicie o funduszach indeksowych? Może ktoś z Was też zainwestował w Ipopema m-Indeks?
Autorem ilustracji jest artemuestra







Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
14 komentarz(y):
akurat się rozglądam za jakimś bardziej subiektywnym info o tym funduszu niż to co można wyczytać w artach sponsorowanych no i proszę, napisałeś coś ludzkiego akurat na ten temat :)
waham się trochę bo wiadomo, że z kasą nie jest u mnie za wesoło, ale chyba od października zacznę sobie tam wrzucać po stówce. eurobank ledwie starczy żeby się utrzymać ponad inflacją więc przydałoby się mieć też coś dającego szansę na zysk, a nie tylko utrzymanie wartości mojego skromnego pieniądza.
tak z ciekawości, jest gdzieś jakaś stronka albo soft do analizy notowań funduszy, takie coś jak dla akcji? w sensie rysowania SMA, MACD, tego typu technikaliów? wiem, że google is my friend, ale może ktoś już zna coś godnego polecenia?
Też mi się wydaje, że dokupywanie co miesiąc za jakąś kwotę to dobry pomysł. Sam dopiero zaczynam interesować się funduszami i to są praktycznie pierwsze jednostki jakie kupiłem ever.
Będę więc sobie spokojnie co miesiąc dokupywał i ew. reagował jakoś w razie jakichś drastycznych ruchów na rynku.
Notowania funduszy możesz znaleźć tutaj: http://bossa.pl/notowania/wykresy/
W pierwszym menu rozwijanym musisz wybrać "Fun. inwest." i gotowe. Nie wiem czy są wszystkie, pewnie nie, ale zawsze coś.
Jeśli chodzi o ETF to coś się chyba ruszyło w tym temacie - szczegóły tutaj:
http://grzegorzzalewski.blox.pl/2010/09/Pobij-rynek.html
Moim zdaniem największą wadą tego funduszu jest długi czas realizacji zlecenia kupna/odkupienia jednostki który może wynieść nawet tydzień. W tym czasie giełda porusza się zupełnie poza naszą kontrolą.
Dlatego takie fundusze nadają się głównie do strategi kup i trzymaj, mniej do aktywnego handlowania.
@fundamentalna
No mam nadzieję, że ruszyło się na dobre. O ile dobrze pamiętam, to ETF miały być już w lutym.
Im więcej możliwości inwestowania tym lepiej - ale tak jak pisałem we wpisie - w ETF na WIG 20 raczej szybko nie wejdę.
@Arek
Z tym długim czasem to rzeczywiście nieciekawa sprawa. Jak kupowałem Uniakcje MiŚS to chyba po dwóch dniach roboczych miałem już jednostki widoczne w SFI. Na Legg Mason czekałem trzy dni.
A na Ipopemę musiałem czekać chyba z pięć dni roboczych, na pewno najdłużej ze wszystkich. Jeśli przy sprzedaży też będzie taki poślizg to trochę niefajnie.
Wydaje mi się, że poziom cen jest już dosyć napompowany. Zaczekałabym z wejściem z większą kwotą na jakąś korektę, i to co najmniej kilkudniową, a nie te żabie skoki ostatnio...
Jak Arek słusznie zauważył, przy funduszach nigdy nie wiesz za ile kupisz za kilka dni. Albo co gorsza po jakiej cenie sprzedasz. To bardzo istotna wada. Możesz tylko inwestować/wyciągać nominalną kwotę i tyle.
Ale może być dla długoterminowców także zaletą - jeżeli chcemy wyciągnąć konkretny kapitał z inwestycji, zawsze wiadomo, że go wyciągniemy.
@W Kreciej Norze
No ja mam akurat ten "komfort", że nie mam w zapasie żadnej większej kwoty ;). Mam plan dokupywać regularnie minimalne pakiety i uśredniać. Liczę, że dobrze na tym wyjdę :).
Istotna wada, o której piszesz, jeszcze jakoś strasznie nie dała mi się we znaki (np. zarejestrowanie sprzedaży po kilku dniach od zlecenia - w największym dołku), no ale zobaczymy.
Patrzę na to bardziej długoterminowo i zakładam, że w całym horyzoncie czasowym, który przewiduję, te kilka dni poślizgu nie będzie miało większego znaczenia.
Ja dokonuję selekcji pojedynczych akcji, jak chcę indeks to za 10 mniejszą kwotę kupuję kontrakt :)
@Przemysław Gaweł
Ja na razie trzymam się z daleka od lewarów. Wystawiam na ryzyko małe kwoty, a mogę jeszcze liczyć na małą premię w postaci dywidendy.
Poczekam na coś bazującego np na mWIG40 albo sWIG80. Mniejsze indeksy patrząc z perspektywy czasu lepiej rosną (procentowo) niż WIG20.
Warto tu jeszcze dodać - normalne fundusze mają inne priorytety niż inwestorzy. Inwestor chce zarobić więcej niż na lokatach - FI ma być lepszy niż rynek - ale np w 2008 roku jak rynek spadał o 10% a FI był "tylko" na -5% to był to dla FI sukces! (w końcu byli lepsi niż rynek!)
@Paweł
No to masz szczęście, bo m-Indeks jest oparty właśnie na mWIG 40 :). No chyba, że chodzi Ci o typowy ETF (a nie "zwykły" fundusz indeksowy).
Co do różnicy priorytetów - fajnie, że zwróciłeś mi na to uwagę. Nie patrzyłem wcześniej na to w ten sposób (a przecież może się to wydawać takie oczywiste).
Rzeczywiście fundusze indeksowe są interesującym rozwiązaniem. Jednak ja mimo wszystko wtóruje formie inwestycji jaką są fundusze inwestycyjne. Generują one bardzo efektywne zyski i są relatywnie bezpieczne przez co mogą interesować wielu inwestorów, a w szczególności tych rozpoczynających działania w tej kwestii.
FUNDUSZE ETF są genijalną, moim zdaniem nowoczesną metodą inwestowania, alternatywą w stosunku do tradycyjnych TFI. Jak dla mnie same plusy: wiernie naśladują indeks, niskie opłaty, mogę zawsze kupić/zamknąć pozycję.
Inwestuje w domu maklerskim DIF Broker, mają tam naprawdę przebogatą ofertę, także z tego korzystam i inwestuje w kraje Emergin Markets, w zasadzie przede wszystkim właśnie w to.
Dla mnie rewelka. Co do tego jak inwestować. Cokowiek by to nie było, czy TFI czy ETF, trzeba wiedziec kiey wchodzić np w takie Emergin, nie na szczycie hehe.
Osobiście uważam, że jednak lepiej wziąć kredyt na coś innego. Ja np. ostatnio brałem pożyczkę (sprawdź tutaj) na rozkręcenie małego biznesu w sieci. Efekt? Naprawdę fajnie zarabiam.
Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
Prześlij komentarz