Jak zaoszczędzić, zarobić i zainwestować - w dwa lata (na blogach)


Prowadzenie bloga o finansach się opłaca.

Wiem co mówię, bo już od dwóch lat piszę – to tu (rzadziej), to tam (częściej) – o finansach osobistych, oszczędzaniu i inwestowaniu.

Zaczynałem praktycznie od zera (bez Czytelników, bez pieniędzy), a dziś blogowanie i finanse osobiste są u mnie praktycznie nierozłączne.

W rozwinięciu wpisu znajdziecie porządne podsumowanie tych dwóch lat. Przed lekturą przygotujcie sobie dużą kawę i zarezerwujcie z 10 minut.

Ten tekst jest w zasadzie o miesiąc spóźniony. Pierwszy post na Metafinansach opublikowałem na początku października 2009. Od tego czasu zmieniło się dosłownie wszystko.

Jako że artykuł zrobił się trochę długi (nie potrafię opisać dwóch lat jednym zdaniem), dla ułatwienia – hyperlinki. Przejdź od razu do tego, co Cię tu najbardziej interesuje (choć podobno najwięcej wrażeń daje czytanie całości od góry do dołu):

Podziekowania dla autorów zaprzyjaźnionych blogów - Sytuacja finansowa - Blogowe rzemiosło - Sukcesy - Porażki - Jeszcze więcej sukcesów - Kilka słów na koniec (i na początek) - Komentarze

Podziękowania


Zacznę od najważniejszego. Prowadzenie bloga to przede wszystkim okazja do poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach i uczenia się od nich.

Pierwszą taką okazją do nauki było odkrycie bloga APP Funds. To musiał być początek 2009 roku. I od razu lektura od deski do deski (a już wtedy archiwum bloga było obszerne). Jeżeli celem ZP w pisaniu tego bloga miała być zmiana nawyków finansowych u przynajmniej jednej osoby, to jestem żywym przykładem na to, że ten cel został osiągnięty.

Tym samym rok 2009 stał się czasem dużych zmian w moim myśleniu o pieniądzach i oszczędzaniu. Zacząłem budować fundusz awaryjny, przejąłem kontrolę nad swoim budżetem i zrobiłem porządek w finansach.

Chcąc dowiedzieć się jak najwięcej na ten temat trafiłem na oszczedzanie.net – blog Pawła Katy. A trafić nietrudno, bo był (i jest) pierwszy w Google pod hasłem „oszczędzanie” :). I znów lektura całego archiwum i próby wprowadzania wyczytanych rad w życie.

Gdy już zacząłem prowadzić bloga czasem prosiłem Pawła o radę i zawsze mogłem liczyć na pomoc. Do dziś zdarza się nam współpracować przy różnych projektach – ostatnio przy wydaniu mojego darmowego e-booka o finansach osobistych na iPada.

Jedną z lepszych rad na początku blogowania jest nawiązywanie kontaktów z autorami blogów, które są mniej-więcej na tym samym etapie rozwoju. W ten sposób trafiłem na blog Marka Budzyńskiego – Droga do Wolności. Marek zaczął pisać kilka miesięcy przede mną. Dzięki temu mogliśmy na bieżąco dzielić się doświadczeniem i wymieniać się metodami na skuteczne blogowanie (i zarządzanie finansami osobistymi). To zawsze bardzo pomaga.

A zatem – Panowie – wielkie dzięki!

Finanse



No ale to blog o finansach. Więc jak z pieniędzmi?

Patrząc na stan blogowego portfela inwestycyjnego – tak sobie. 12000 zł w dwa lata to raczej mało imponujący wynik.

Cóż. To efekt odkładania 400-500 zł miesięcznie na ten cel, drobnego zysku i pewnie zbyt długiego przetrzymywania stratnych akcji. Nad strategią inwestycyjną muszę jeszcze popracować.

W najbliższych miesiącach planuję tu znaczące przyśpieszenie.

Obecnie najwięcej środków trzymam w akcjach i certyfikatach (srebro), a mniej w bezpiecznych depozytach. Wcześniej proporcja była całkiem odwrotna. Miałem nudny portfel lokat i kont oszczędnościowych. I pewnie gdybym wytrzymał w tej nudzie, to miałbym teraz trochę lepszy wynik.

Ale w gruncie rzeczy, najbardziej liczy się to, czego nie widać.

Dobre nawyki finansowe (wszystko, o czym tu piszę, bazuję na własnym doświadczeniu) umożliwiły mi zgromadzenie oszczędności, z których naprawdę jestem zadowolony.

Przez te dwa lata udało mi się dojść od symbolicznego zera do bezpieczeństwa finansowego. To bardzo cenne.

By to osiągnąć wystarczą trzy kroki:
No i trochę dyscypliny nie zaszkodzi. Tylko trzeba uważać, by tych zasobów siły woli za bardzo nie obciążać. Pilnowanie budżetu i jednoczesne trzymanie się terminarza publikacji na blogu to czasem zbyt wiele :).

Blog



Największą wartością tego bloga jesteście Wy - Czytelnicy. A szczególnie ci z Was, którzy przetrwali przez wszystkie dłuższe i krótsze przerwy w pisaniu. To oczywiście brzmi jak straszna klisza, ale nic nie poradzę na to, że to prawda.

Blisko 300 stałych Czytelników przez RSS, okolice 3000 unikalnych odwiedzin miesięcznie, linki na zaprzyjaźnionych blogach i PageRank 4/10 to dla mnie naprawdę dużo.

Druga najważniejsza rzecz to treść.

Prowadząc bloga warto zadbać o artykuły, które będą filarami całego tego przedsięwzięcia. Czyli będą dobrze napisane, przydatne i popularne. W ciągu całego cyku życia Metafinansów udało mi się napisać ze trzy takie artykuły:

Jak zacząć grać na giełdzie?

Z jaką kwotą zacząć grać na giełdzie?

Jak zainwestować X złotych?

Z jakiegoś powodu ludzie częściej szukają sposobów wejścia na GPW (czasem z minimalnymi środkami), niż tego jak oszczędzić 10% czy 20% swojej pensji. Faktycznie, oszczędzanie pieniędzy może i jest mniej spektakularne, ale dla mnie nadal stanowi niezbędną podstawę domowych finansów. Najpierw oszczędności i fundusz bezpieczeństwa, a dopiero potem poważne myślenie o inwestowaniu.

Były też ciekawe i żywe dyskusje - jak chociażby ta o rentierstwie i dochodzie pasywnym. Takie komentarze zawsze świetnie się czyta!

Pisanie w Internecie to także okazja do udziału w takich przedsięwzięciach jak Blog Forum Gdańsk (które wspominam bardzo miło). Można się wiele nauczyć, m.in. tego czy/jak zarabiać na blogu.

A czy na prowadzeniu takiego bloga da się zarobić?

Na samych Metafinansach zarobiłem niewiele. Ot, jedna wypłata z AdSense, druga w połowie drogi - i tyle. W porównaniu z innymi blogami o tej tematyce - to kieszonkowe.

Szczęśliwie, nie tylko Google żywi blogerów. Od czasu do czasu pojawiają się okazje do współpracy z serwisami o podobnej tematyce.

Sam dokładnie od roku współpracuję z Kontomierzem, m.in. pisząc artykuły finansowe na Kontoblog. A trafiłem tam właśnie przez Metafinanse. No i – co tu dużo mówić – jest to jedno z lepszych zajęć, które miałem w życiu :).

Jeżeli więc prowadzisz bloga i gdzieś po głowie chodzi Ci myśl, że mógłbyś kiedyś dzięki niemu coś zarobić, to mam kilka sprawdzonych rad:
  • stwórz specjalną podstronę dla reklamodawców z opisem tego co masz do zaoferowania (i na jakich zasadach)
  • upewnij się, że łatwo jest się z Tobą skontaktować (mail w widocznym miejscu powinien wystarczyć)
  • zadbaj o schludny wygląd bloga
  • pisz dobrze
  • odpowiadaj na każdą propozycję, a te poważne traktuj poważnie
Ten ostatni punkt jest kluczowy. Do mnie miesięcznie przychodzi może jedna, może dwie propozycje współpracy. I ostatnio odpowiadam na każdy mail. Czasami chodzi o udział w jakimś konkursie, innym razem o recenzję nowego produktu finansowego, a jeszcze kiedy indziej o merytoryczną współpracę.

Odpowiadaj na wszystko, ale jeżeli propozycja wygląda na poważną, to podejdź do niej z naprawdę dużą uwagą. Ja za „poważne” uznaję praktycznie wszystko, co jest ponad „napisz nam artykuł za darmo, a w zamian dostaniesz u nas linka i paczkę materiałów prasowych”.

Tak rozpoczęła się moja współpraca z Kontomierzem. Najpierw wymiana maili, a potem wziąłem dzień wolnego z pracy, zapakowałem się w pociąg i pojechałem z Sopotu do Warszawy na rozmowę kwalifikacyjną. Poważnie.

Co się udało



I to, że prowadzenie bloga przerodziło się w stałą współpracę z Kontomierzem, to dla mnie największy sukces w prowadzeniu Metafinansów. Ale byłbym bardzo samolubny, gdybym pisał to tylko dla siebie i osobistych korzyści.

Mam wielką nadzieję, że któryś z artykułów, które napisałem, gdzieś-kiedyś-komuś się przydał. I dał zarobić/zaoszczędzić realne pieniądze. Lub pomógł wyjść z długów. Albo chociaż zainspirowałem do szukania lepszego / tańszego konta osobistego.

Prowadzenie bloga jest też świetną okazją do nauki. Nie tylko nauki o finansach, ale też o samym pisaniu i blogowym rzemiośle. Takim małym sukcesem jest dla mnie to, że blog wygląda w miarę przyjemnie, tak jak chcę i da się go czytać.

Co się nie udało


Po drodze było parę potknięć.

Mógłbym je podsumować jednym zdaniem: przerwy w pisaniu.

Czasem jest naprawdę trudno utrzymać dyscyplinę. Zwłaszcza gdy piszesz na ten temat już kilkanaście miesięcy (skąd brać wtedy pomysły?), a już szczególnie wtedy, gdy musisz dbać o dwa podobne blogi jednocześnie.

Coś trzeba poświęcić. Poświęciłbym czas, gdybym miał go więcej. Ale jako, że nie miałem, to musiałem poświecić pisanie tutaj.

I jeszcze kilka małych sukcesów


Nie było ich wiele, ale za każdy mail od Czytelników bardzo dziękuję. Te maile z prośbami o porady są dla mnie szczególnie cenne – tam, gdzie mogłem, starałem się pomóc.

Kilka artykułów z Metafinansów można znaleźć na pierwszych stronach w Google pod popularnymi słowami kluczowymi. To cieszy.

No i komentarze. Jest tu ich blisko 600. Za każdy dziękuję (za wyjątkiem tych, które sam skierowałem do spamu). To m.in. dzięki Waszym komentarzom jakieś życie nadal się tu toczy.

Jak zacząć


Jeśli ominęły Cię ostatnie dwa lata i dopiero zaczynasz czytać Metafinanse lub właśnie przymierzasz się do ogarnięcia swoich domowych finansów, to zacznij tutaj.

Trzy najbardziej przydatne artykuły na początek to według mnie:

Jak zbudować fundusz awaryjny?

Jak zaoszczędzić pierwszy tysiąc?

Przyjrzyj się wydatkom i przejmij kontrolę nad swoim budżetem

Poza tym gorąco zachęcam do zapisania się na prenumeratę RSS i dołączenia do Metafinansów na Facebooku.

Aha – i jeśli jesteś tu po raz pierwszy lub dotychczas byłeś tylko cichym Czytelnikiem – koniecznie zostaw komentarz. Jestem bardzo ciekaw co myślicie o Metafinansach i jakie artykuły chcielibyście tu częściej widzieć.

Wielkie dzięki!

Autorami ilustracji są Brenda Anderson, Images_of_money, maniwa_pa.

opublikowano 4 listopada 2011

Jeśli podobał Ci się ten wpis to:




Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

11 komentarz(y):

Zapiski Maklera Giełdowego pisze...

Witaj.

Dotychczas byłem "cichym czytelnikiem" :)

Trzeba przyznać, że największym problemem były przerwy w pisaniu. Wiele razy wchodziłem na Twoją stronę i dalej na "szczycie" był ten sam artykuł. Ale to tylko jeden minus.

Muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się wygląd strony i uważam go za jeden z najlepszych z finansowych blogów.

Pozdrawiam, i mam nadzieje, że teraz będziesz pisał regularnie ;)


Makler.

Krzysiek pisze...

Cześć, dzięki za komentarz!

Faktycznie, ten blog działa trochę jak serial: jeden sezon, przerwa, potem kolejny sezon - i tak dalej ;).

A i przy okazji dodam sobie Twojego bloga do linków.

Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Witaj. Twój blog zawsze miło mi się czytało. Jakoś miło i motywująco mnie nastraja :) tak trzymaj pozdrawiam

Krzysiek pisze...

Dzięki. Fajnie, że dobrze Cię to nastraja. Mam też nadzieję, że jakieś pieniądze też udaje Ci się dzięki moim wpisom zarobić/zaoszczędzić ;).

Zbyszek Papiński pisze...

Cieszę się, że i mój blog komuś się na coś przydał (tak, celem jest równoczesne przynoszenie jakichś dochodów, ale też konkretna treść przydatna dla inwestujących i oszczędzających, albo chcących nimi zostać).

Pozdrawiam

PS
Częściej pisz, bo w pewnym momencie wydało mi się, że blog umarł.

Esper pisze...

Tak, przerwy w pisaniu!. Ja mam prenumeratu RSS, do tego strona startowa przeglądarki iGoogle, gdzie jest czytnik RSS, wchodzę -> widzę szare = nowe -> czytam, ktoś nie pisze -> wymieniam go na kogoś kto pisze :) Przeglądanie poprzez ulubione było zbyt kłopotliwe, mam tam z 10 stron które nie mają RSS i zaglądam tam od święta.

I choć raz już się zbierałem do tego, to po tym wpisie ponownie rozważam prowadzenie swoich dywagacji na podobny temat :) Może kiedyś się przemogę :>

Krzysiek pisze...

@ZP
Jeszcze raz wielkie dzięki! A z pisaniem częściej - postaram się utrzymać tu jakiś stały harmonogram.

@Esper
W polskiej blogosferze, wbrew pozorom, jest jeszcze masa miejsca, więc jak najbardziej warto przejść od rozważania do działania :).

Dominik Palacz - Cashflow88 pisze...

No a ja Cię cenię za to ze nie przestałeś pisać i nie pozostawiłeś martwego bloga tak jak zrobiło to wielu blogerów z słomianym zapałem.

Krzysiek pisze...

Wiesz, muszę się uderzyć w pierś i przyznać do słomianego zapału. Ale pracuję nad tym i będę się starał by co tydzień coś nowego się tu pojawiało.

Jerzy pisze...

Gratuluję osiągnięć koledze! Tak trzymaj!

Unknown pisze...

Dzięki i pozdrawiam! :)

Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

Prześlij komentarz

Podobne wpisy