Też masz wrażenie, że od upadku Lehman Brothers jesteśmy w permanentnym kryzysie? Lub po prostu płynnie przechodzimy z jednego w drugi.
Najpierw kredyty hipoteczne w Stanach, teraz Grecja i Włochy, a w przyszłości może i cała strefa Euro.
W międzyczasie (2009-2011) był okres wzrostów, ale do powrotu w okolice 4 000 punktów na WIG20 było jeszcze bardzo daleko. Potem przyszedł sierpień i wzrosty się skończyły.
Zresztą, nawet w dłuższym okresie giełda nie dała zarobić.
To co teraz?
W tym miejscu mogłyby zacząć się jakieś uniwersalne rady: rób to i to, wycofaj się z akcji gdy X, zainwestuj ponownie gdy Y. I tak dalej.
Cóż, nie mam takiego doświadczenia, by komukolwiek z pełną pewnością i odpowiedzialnością radzić, co ma zrobić ze swoimi pieniędzmi. Zamiast tego – kilka rzeczy, które ja robię ze swoimi PLN-ami. I jak na tym wychodzę.
Bezpieczny budżet domowy
W kryzysie, czy w czasie prosperity - trzymam się tych samych zasad.
Całkowicie wbrew swojemu wiekowi, nadrzędną wartością jest dla mnie bezpieczeństwo. Więc zamiast ryzykownych inwestycji i rzucania wszystkich oszczędności na giełdę mam fundusz awaryjny, który w razie jakiejś finansowej katastrofy pozwoli mi na utrzymanie się przez jakieś pół roku.
Do tego dywersyfikacja źródeł dochodu. Obecnie mam cztery – jedne większe, drugie mniejsze, jeszcze inne wręcz mikroskopijne. Ale w sumie daje to solidne poczucie pewności. Mam też tylko jedno źródło strat – GPW ;).
Czy się powodzi, czy nie – nadal kontroluję swoje wydatki i prowadzę miesięczny budżet. Niekoniecznie po to, by szukać kolejnych cięć; finanse osobiste mam już raczej zoptymalizowane. Bardziej po to, by wiedzieć co się dzieje i ewentualnie reagować, gdy jest coś nie-tak.
Efekt: kończenie każdego miesiąca na plusie.
Konsekwentne oszczędzanie
A z tym plusem coś warto zrobić.
Część odkładam na jakieś większe zakupy lub wydaję od razu na mniejsze przyjemności. Część oszczędzam na emeryturę. Liczę, że przeznaczanie 10% dochodów na ten cel powinno wystarczyć.
Oszczędzając pieniądze podczas kryzysu co prawda psuję gospodarkę, ale na szczęście jakoś udaje mi się z tym żyć ;).
Banki nas ostatnio nie rozpieszczają oprocentowaniem, ale staram się wycisnąć z nich jak najwięcej. Korzystam z kont, które dają mi zarobić, a dla większych oszczędności szukam najlepszych lokat.
Stopa zwrotu może nie jest szałowa – średnio jakoś w okolicach 5-6% netto w skali roku – ale przynajmniej ponad inflacją.
Skromny portfel inwestycyjny
Czasem te oszczędności wędrują też do portfela inwestycyjnego na blogu. I mają wielkie ambicje, by przynosić nawet 10% rocznie. Na razie te ambicje pozostają niespełnione ;).
Ostatnio, analizując swoje straty, zastanawiałem się skąd u mnie takie bierne zarządzanie portfelem. Wniosek na dziś – za dużo pozycji.
Do wczoraj w portfelu miałem:
- BGŻ (duże straty)
- JSW (duże straty)
- Tauron (małe straty)
- ETF na WIG20 (małe zyski)
- Certyfikaty na srebro RCSILAOPEN (średnie zyski)
Na dziś, idealna sytuacja wyglądałaby dla mnie tak, że grałbym ETF-em tak, jakby był długim kontraktem na WIG20, a do tego doważałbym portfel srebrem lub złotem.
--
Podsumowując, moja strategia na kryzys finansowy jest bardzo prosta: rób dalej to, co działa – zmieniaj to, co nie działa. Dobre nawyki, takie jak kontrolowanie wydatków i generowanie oszczędności są właśnie szczególnie ważne w niepewnych czasach.
A jak jest Wasza strategia na kryzys?
Autorem ilustracji jest cathrine.






Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
9 komentarz(y):
Moja strategia jest zawsze taka sama: sprzedawac swoj czas za jak najwieksze pieniadze.
O, według tej strategii też próbuję działać ;).
Jak uzasadniasz pogląd że oszczędzając w kryzysie psujesz gospodarkę? Słyszę takie zdanie już któryś raz i nie wiem skąd to się bierze.
Oszczędzasz -> nie kupujesz -> nie robisz PKB.
Hm...
A tak nie można?
Oszczędzasz -> dostarczasz pieniędzy -> firmy i ludzie mają tańsze kredyty -> więcej kupują i inwestują oraz lepiej działają
albo tak?
Inwestujesz -> w przyszłości jesteś w stanie kupić jeszcze więcej, a dzięki Tobie firmy są w stanie produkować taniej i więcej
Opcja A "oszczędzasz -> dostarczasz pieniędzy na kredyty" nie zadziałała podczas pierwszej fali kryzysu. Banki miały pieniądze, ale nie pożyczały (lub pożyczały drogo), bo było zbyt duże ryzyko. Wyhamowały hipoteki i kredyty dla firm.
Inwestowanie w rozwój firm może się sprawdzić, ale tu masz z kolei strach inwestującego. Kiedy główne indeksy spadają o kilkanaście procent w ciągu roku, ten strach trzeba brać pod uwagę.
A -> więcej pieniędzy w systemie moim zdaniem jednak zwiększa prawdopodobieństwo otrzymania kredytu, zwiększa płynność na rynku. Gdyby w tych trudnych chwilach banki nie potrzebowały pieniędzy to oprocentowanie lokat spadło by drastycznie, czy tak się stało?
B -> strach inwestującego to sprawa poboczna. Chodzi o to że gdy już zainwestujesz to pomagasz gospodarce(a nie szkodzisz).
A: Zobacz jakie były rekomendacje po ostatnim obniżeniu ratingu polskich banków przez Moodys. Zbierać depozyty z rynku, a jednocześnie redukować akcję kredytową.
B: Racja :).
Najlepsza strategia na kryzys? - nie dać mu się...
Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
Prześlij komentarz