W poprzedniej części serii o budżetowaniu wprowadziłem Was w moją filozofię zrównoważonego budżetowania. Jest ona oparta na zasadzie wydawania mniej-więcej 50% miesięcznych wpływów na potrzeby, 30% na zachcianki i 20% na oszczędności.
Dziś chciałbym napisać jak dokładniej przyjrzeć się swoim finansom osobistym i przede wszystkim drogom, jakimi pieniądze wydostają się z portfela. Oczywiście wszystko w ramach zdrowego rozsądku.
Moje podejście do tworzenia budżetu osobistego (lub budżetu domowego) sprowadza się do tego, by jak najmniejszym kosztem i wysiłkiem uzyskać jak najwięcej informacji i wskazówek na temat tego, dokąd idą moje pieniądze.
Czyli dokładnie - jak?
By dowiedzieć się istotnych rzeczy na temat własnych wydatków nie trzeba być ekstremalnie dokładnym. Nie trzeba śledzić każdego grosza, zapisywać każdego zakupu z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Po co? To przecież zbędny wysiłek.
Mi łatwiej jest zaokrąglać do pełnych złotówek. I na dodatek zaokrąglam zawsze w górę, co na koniec miesiąca odpłaca mi się miłą niespodzianką w postaci kilku dodatkowych zaoszczędzonych złotówek. A kropla drąży skałę... :)
W poprzednim wpisie wprowadziłem trzy fundamentalne kategorie: potrzeby, zachcianki i oszczędności. Niektórym zupełnie wystarczy taki podział i ogólne wyobrażenie na temat własnej struktury wydatków. I w porządku! Ale na początku drogi, moim zdaniem, może przydać się podejście trochę głębsze. Dlatego proponuję, aby trochę poszerzyć ten trójpodział o kilka (nie za dużo!) podkategorii. Mam nadzieję, że Paweł i Michał, którym spodobał się podział finansów na tylko trzy segmenty, nie obrażą się teraz na mnie za to niewielkie poszerzenie systemu :).
A teraz konkrety. Przykład z życia - jak to wygląda u mnie?
Podstawowe potrzeby
To dla mnie najbardziej podstawowe wydatki. Zaliczam do nich głównie comiesięczne rachunki i inne wydatki stałe, jak również zakupy związane z przyrządzaniem jedzenia w domu. Jeśli byłaby taka konieczność, mógłbym żyć wydając pieniądze tylko na potrzeby.
- utrzymanie mieszkania (kredyt/wynajem)
- inne rachunki domowe (Internet, telefon, chemia gospodarcza)
- jedzenie w domu
- transport i dojazdy
- zdrowie, higiena
Zachcianki i impulsywne wydatki
Czyli życiowe przyjemności, ale nic bez czego w razie konieczności nie mógłbym się obyć. Do tej kategorii zaliczam różne impulsywne zakupy, ale także regularne odkładanie na większe "zabawki" zaplanowane na przyszłość. Tutaj można wrzucić też np. nałogi.
- jedzenie na mieście
- kultura (kino, teatr, książki)
- imprezy (wejściówki, alkohol)
- odzież i obuwie (można się sprzeczać, czy nie powinno być to w potrzebach, ale mi to pasuje tutaj)
- hobby
- rower
Oszczędności i inwestycje
Zgodnie z planem co miesiąc oszczędzam stałą kwotę na fundusz bezpieczeństwa, oraz odkładam na inwestycje. Zarządzam tym przy pomocy swojego zestawu oszczędnościowo-inwestycyjnego. Dla własnych potrzeb ustaliłem, że część odkładam na inwestycje bezpieczne, a część na agresywne.
- fundusz bezpieczeństwa
- inwestycje - bezpieczne
- inwestycje - agresywne
Przedstawiony powyżej podział finansów osobistych to tylko przykład tego, jak taki prosty budżet może funkcjonować. Możesz zostać przy trzech fundamentalnych kategoriach, lub możesz je rozbudować o sub-kategorie. Rób to, co najlepiej działa u Ciebie!
Jeśli potrzebujesz takiego dokładniejszego podejścia, to rozbij swoje wydatki na kategorie, które Tobie będą najlepiej odpowiadać, ale pamiętaj by najlepiej trzymały się one kilku zasad:
- Niech kategorie będą jednoznaczne - tak, abyś nie musiał się zastanawiać do której z kategorii przypisać dany zakup.
- Zachowaj przy tym pewien poziom ogólności - nie mnóż kategorii ponad konieczność. Pamiętaj jaki jest cel - ogólne rozeznanie w poszczególnych typach wydatków.
- Kategorie powinny też być w zgodzie z Twoim stylem życia - jeśli nie jadasz na mieście, lub robisz to rzadko, to nie używaj tej kategorii. Po co masz tam wpisywać "0 zł" co miesiąc?
- Nie bój się kategorii "inne" - jeśli jakiś wydatek nigdzie nie pasuje, to wrzuć go do "innych". Ale jeśli zauważysz, że "inne" stanowią znaczny procent Twojego budżetu, będzie to sygnał by się temu fragmentowi dokładniej przyjrzeć i być może wyodrębnić nową kategorię.
- Nie bój się zmian - jeśli coś nie działa, to to zmień. Jeśli chcesz dokładniej znać strukturę swoich wydatków, to stwórz więcej kategorii. Jeśli uważasz, że u Ciebie najlepiej połączyć w jedno kategorie "kultura" i "imprezy" lub jakiekolwiek inne - bardzo proszę!
Prowadzę swój budżet w ten sposób od czterech miesięcy i... jest fajnie. Co prawda nie udało mi się jeszcze uzyskać idealnej proporcji 50-30-20 - w tej chwili "potrzeby" rosną kosztem "zachcianek" - ale i tak uważam, że jest dobrze. Nadal mogę śledzić swoje wydatki, utrzymuję stały poziom oszczędzania, a na bazie tych wszystkich zapisków mogę planować i wyznaczać sobie cele na przyszłość.
Ponadto, co jest również bardzo ważne, zarządzanie finansami osobistymi w taki sposób pozwala mi na wydawanie pieniędzy na rzeczy dla siebie, zachcianki i drobne przyjemności - bez poczucia winy, że wyrzucam pieniądze, które mógłbym zaoszczędzić lub odłożyć na jakiś istotny wydatek w przyszłości.
Wszystko jest w równowadze.
Na koniec mam do Was pytanie - czy prowadzicie regularnie własny budżet? Jeśli tak, to na ile kategorii rozbijacie swoje wydatki? A jeśli nie prowadzicie własnego budżetu, to powiedzcie dlaczego? Zapraszam do dyskusji!





Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
7 komentarz(y):
Zdaje sie, ze odpisalam juz na to wczesniej. Budzet prowadze od 3 lat.
A kategorie mam:
1. Mieszkanie (Home) i tutaj jest wszystko co zwiazane z mieszkaniem i rachunkami
2. Ubezpieczenia
3. Jedzenie
4. Transport
5. Splata dlugow (comiesieczne splaty kart kredytowych)
6. Inwestycje i oszczednosci
Jest jeszcze pare pomniejszych kategorii, ale rzadko z nich korzystam.
Wszystko ladnie mi sie sumuje i widze od razu na poczatku miesiaca ile zostanie. Zreszta budzetuje na przod na pare miesiecy.
Trzy lata - podziwiam konsekwencję, serio.
To chyba najlepszy dowód na to, że warto mieć dobry, skrojony na własne potrzeby, system. Wtedy łatwo się go trzymać
Kiedys mialam budzet w glowie i na przygodnych kartkach ;) Wiedzialam ile mam miesiecznych wplywow i znalam orientacyjnie wydatki.
Witam,
Mam taki problem, moja żona wydaje na pomoc domową 7% miesięcznych przychodów [ ja obecnie nie pracuje], które mają znaczący wpływ na wartość ujemnego salda na koniec roku w naszym budżecie.Odbyłem już kilka burzliwych rozmów aby zrezygnować z tego wydatku.Niestety rozmowy nie przyniosły rezultatu.
Co proponujecie w tej sytuacji ?
PZDR
Ja mam inny system. W moim banku mam 3 konta: ROR i dwa oszczędnościowe. Na 1. konto oszczędnościowe na początku miesiąca odlewam pieniądze na wszystkie stałe, przewidywalne wydatki (rachunki, jedzenie, paliwo itd.). Na drugie konto odlewam oszczędności. To co zostaje na RORze mogę przehulać i wiem, że na rzeczy obowiązkowe mi nie zabraknie. Mnie się to sprawdza.
Aha, dodam jeszcze, że nie spisuję żadnych wydatków i nie dzielę nic na kategorie. Spisuję tylko to za co wiem, że będę musiał zapłacić. Reszta mnie nie interesuje. Odpada buchalteria, podziały na kategorie itd.
Anonimowy, skoro nie pracujesz obecnie, to przejmij na pewien czas obowiązki pomocy domowej. Gdy już się w nie wdrożysz, będziesz miał zapewne ciekawe obserwacje i konkretne argumenty za i przeciw pomocy domowej. Gdy będziesz już miał nowe źródło dochodu, to warto zainwestować w urządzenia, które zastąpią pomoc domową - odkurzacz - robot - nie potrzebuje człowieka do obsługi, myjka parowa - oszczędzasz na chemii gospodarczej, zmywarka, suszarka bębnowa (nie cierpiałam prasować, teraz prawie nie muszę), resztę dacie radę załatwić sami.
Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
Prześlij komentarz