Myślenie negatywne, czarnowidztwo? Niekoniecznie!
Ten stres i niepewność zawsze towarzyszą graczowi giełdowemu, zwłaszcza początkującemu. To zdecydowanie nieprzyjemne uczucia... Ale może da się ich uniknąć? Może na giełdzie są jakieś pewniki?
No właśnie... Czy są jakieś zasady, podstawy, reguły o których należy zawsze pamiętać podejmując decyzje inwestycyjne? Takie, które pozwolą bezpiecznie inwestować, chronić kapitał i przy tym jeszcze zarobić pieniądze?
O tak! Całe mnóstwo!
Każdy zaczepiony przez Ciebie gracz giełdowy spytany o zasady inwestowania na pewno wymieni kilka swoich ulubionych.
Ale czy koniecznie powinieneś je stosować . . . ?
Nie będę Cię okłamywał. Każda z poniższych zasad jest prawdziwa i pewnie znajdą się tacy, którzy z powodzeniem ją stosują.
Jednocześnie, każdą z nich można podważyć.
Nie ma absolutnych pewników. Przykro mi! Nie ma cudownego systemu, bezbłędnego wskaźnika, czy drogowskazu. Co więcej, często jedna reguła przeczy kolejnej. I bądź tu mądry!
Oto 7 zasad inwestowania, które mogą doprowadzić Cię donikąd (choć niektórych pewnie i doprowadziły do bogactwa):
1. Nie możesz zbankrutować akceptując zysk
... ale czy możesz się wzbogacić zabierając zysk wcześnie? Pewnie możesz, ale będzie to długa droga, pełna frustracji i żalu za utraconymi możliwościami. Pomyśl teraz, że kupujesz jakąś spółkę, zadowolony z siebie inkasujesz 5% zysku w tydzień, ale kurs nadal idzie w górę. Wykres przebija kolejne opory i bije rekordy. Przyjemnie?Chcesz by cała Twoja kariera na giełdzie tak wyglądała?
2. Nie bój się, że pociąg odjedzie bez Ciebie - zawsze będzie następny
No ale ile okazji można przegapić? Każda kolejna będzie dokładać się do Twojej frustracji. Zamiast tego szukaj okazji, ryzykuj. Chyba nie po to czytałeś książki, blogi, uczestniczyłeś w kursach, by teraz być poza rynkiem?Takie spokojne, beztroskie wręcz, czekanie na kolejną okazję to wbrew pozorom szybka droga do wypalenia.Giełda wkrótce będzie Ci się kojarzyć tylko z przegapionymi okazjami.
3. Nie kieruj się emocjami
A ja mimo wszystko uważam, że emocje są potrzebne. Zaufaj mi - jestem psychologiem :).Najczęstsze na giełdzie są chyba strach i żal, a czasem też radość. Sądzisz, że wyłączając je będziesz lepszym inwestorem?
Zastanów się z czego się biorą te emocje. Czy nie z tego, że zależy Ci na pieniądzach, które rzucasz na parkiet? Czy troska o własny kapitał i szanowanie go rzeczywiście są takie niewskazane?
Inna sprawa, jeżeli serce Ci staje za każdym razem, gdy kurs idzie w przeciwnym kierunku niż sobie założyłeś. Nie potrafisz wtedy się opanować, ręce Ci się trzęsą, nie umiesz podjąć żadnej decyzji... To może gra na giełdzie nie jest dla Ciebie?
4. Giełda w długim terminie zawsze będzie rosnąć, więc kup i trzymaj
Naprawdę sądzisz, że cała sztuka inwestowania na giełdzie sprowadza się do kupna wybranego waloru, potem długo-długo nic, a na końcu zgarniasz pokaźny zysk? Intuicja podpowiada, że to nie może być aż tak proste! Zobacz przykład tutaj.5. Trend jest twoim przyjacielem, nie inwestuj przeciw trendowi
Trend jest też pewnym sposobem wyrazu woli i oczekiwań większości. Czy większość zawsze ma racje? Czy zawsze warto podążać za stadem?Ludzie ładujący się w fundusze akcji w szczycie hossy bardzo wierzyli w tę zasadę.
6. Inwestuj tylko tyle, ile możesz stracić - nie ryzykuj dużymi sumami
... ale pomyśl, czy na pewno chcesz obracać kwotami, które nie mają dla Ciebie znaczenia? Przeznaczając odpowiednio małą kwotę na inwestycje ograniczasz ryzyko, grasz bezpiecznie. Są jednak dwa problemy.Po pierwsze małe kwoty nie doprowadzą Cię daleko, bo musiałbyś uzyskać kosmiczne stopy zwrotu, by Twój portfel powiększał się w odpowiednim tempie.
Podwoiłeś 100 zł, zarobiłeś 100% - brawo, świetny wynik! Ale niestety bez znaczenia.
Po drugie, skoro obracasz pieniędzmi które mają dla Ciebie małe znaczenie, to otwierasz sobie w umyśle furtkę do akceptacji zbyt dużych strat. Po co szanować pieniądze, których równie dobrze mogłoby nie być?
7. Nie wrzucaj wszystkich jajek do jednego koszyka
Wiedz jednak, że nadmierna dywersyfikacja prowadzi do rozdrobnienia. A rozwadniając swój potencjał sprawiasz, że kwoty które inwestujesz, tracą na znaczeniu (patrz punkt wyżej).Ale spójrzmy co radzi na ten temat "Wyborcza":
Dobrze zdywersyfikowany portfel inwestycyjny to taki, który pozwala na maksymalizację oczekiwanej stopy zwrotu przy danym poziomie ryzyka. W takim portfelu powinny znaleźć się aktywa o niskiej lub ujemnej korelacji. Teoretycznie spadek wartości jednego aktywa powinien przynieść wzrost drugiego i w efekcie w części lub całości pokryć poniesione starty. Inwestycja powinna się zbilansować.Brzmi rozsądnie? A zatem najlepiej mieć w portfelu dwie przeciwstawne pozycje na kontraktach terminowych. Wtedy inwestycja na pewno się pięknie zbilansuje.
Ale. Nie. Da. Zysku. Kropka.
To gdzie szukać pocieszenia?
No cóż... Na koniec mogę zostawić Cię tylko z jedną zasadą: miej własny rozum - myśl samodzielnie.






Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
10 komentarz(y):
Co do części zasad się nie zgodzę.
Zawsze będzie następny pociąg. A inwestowanie to nie konkurs na najlepszą stopę zwrotu w danym miesiącu, tylko powolne budowanie swojego portfela z nastawieniem na dywidendy(ewentualnie rozrost spółki a przez co ceny akcji). Oraz filozofia życia polegająca na nie szastaniu pieniędzy na prawo i lewo. Ileż to jest historii o traderach którzy zarabiali, setki tysiące złotych w tygodnie, dni, kasę wydawali na przyjemności, a kiedy przychodzi tąpnięcie okazuję się że żyją ponad stan i ich aktywa są warte ułamek tego co były kiedyś.
A czy samo trzymanie akcji przez kilka lat jest złe? Nie ostatnio była hisotria gościa co kupował akcje pracownicze PZU. Ma ich obecnie 1000, jak wejdą na giełdę to będą warte ponad 300k złotych, a w ciągu 5 lat zebrał w postaci dywidend ponad 150k złotych.
Podoba mi się określenie Grahama, czy jeżeli kupujesz firmę, i codziennie by przychodził ktoś do Ciebie podając za każdym razem inną cenę za jaką kupiłby od Ciebie te akcje to byś je sprzedał wiedząc że sama firma jest dobra i zyskowna? Prawdopodobnie nie, więc czemu sprzedajesz te akcje na giełdzie?
Inwestuj pieniędzmi, które nie tyle co możesz stracić, natomiast nie będziesz ich potrzebował w ciągu najbliższych lat.
A co do PGE, ja będę je trzymał co najmniej do dywidendy, a najlepiej to do otwarcie pierwszej elektrowni atomowej:)
Moj komentarz:
1. Nie zaluj nigdy hipotetycznego zysku. To do niczego nie prowadzi. Za wczesnie sprzedales, trudno. Lapanie zyskow na sile moze zle sie skonczyc.
2. Tak, jak nie ten pociag to nastepny lub mozna wsiasc pozniej. Nic na sile, bo nieprzemyslana decyzja moze zle sie skonczyc dla portfela.
3. Ja jednak obstaje przy rozsadku i analizie, emocje zdecydowanie odkladam na bok. Nadmierny entuzjazm lub strach moga przeslonic prawdziwa sytuacje.
6. Inwestowanie kwota, ktora mozna stracic wcale nie oznacza, ze inwestuje sie male kwoty. Po prostu maja to byc pieniadze, ktorych strata nie bedzie dla nas "tragiczna" lub nie spowoduje problemow.
7. Tutaj sa rozne teorie. Niektorzy twierdza, ze czasami warto wkupic sie w najlepsze akcje w portfolio i maksymalizowac zyski z nich.
Dzięki za wartościowe komentarze!
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że się ze mną nie zgadzacie :).
Tak jak piszecie, do każdej z tych zasad można znaleźć przykłady, czy przesłanki przemawiające za ich stosowaniem.
Jednak bezrefleksyjne ich stosowanie może doprowadzić do opłakanych skutków. I to raczej przed tym brakiem refleksji chcę przestrzec, niż dosłownie mówić "nigdy tak nie rób!".
Zwłaszcza jeśli ktoś wchodzi tutaj wpisując w Google "zasady inwestowania" i oczekuje bezbłędnych wskazówek, które doprowadzą go do bogactwa. Wystarczy konsekwetnie trzymać się jakichś giełdowych aksjomatów i będzie dobrze?
Nie ma tak łatwo.
Marek, podałeś przykład człowieka, który trzymał akcje PZU i na tym zarobił. I bardzo dobrze, ale na jedną taką spółkę można znaleźć przykłady, które straciły w czasie. Nie trzeba nawet daleko szukać.
Richmond, żal za hipotetycznym zyskiem może prowadzić do nauki na przyszłość. Dlaczego przegapiłeś/aś pociąg? Zastanów się, analizuj.
Odwróćmy sytuację. Skoro zawsze będzie następny pociąg to po co mam teraz zastanawiać się nad czymkolwiek? Niech mnie mijają, mi tu wygodnie na peronie. ;)
@ksob
tak tylko że wychodząc ze strategii Grahama (inwestowanie w wartość) inwestujemy długoterminowo w spółki które są dominujące na rynku i przynoszą dochody. Na polskim rynku przykładem takich spółek są np. PZU, banki (PKO, PEKAO), KGHM, Budimex i kilka innych które wymieniłem na blogu (ale zrobię o nich osobny wpis). Ważne jest by spółka ta była duża i dochodowa - co roku (poza sytuacjami nadzwyczajnymi) oraz dzieliła się zyskiem z akcjonariuszami. I teraz podaj mi przykłady takich spółek w Polsce na których się straciło, spełniające warunki powyżej:)
Mi się podoba strategia, o której piszesz i chętnie poczytałbym o tym więcej. Szczególnie jakieś analizy danych historycznych. Z niecierpliwością czekam na Twój wpis :).
No ale poszukam dziury w całym przy okazji.
Jak patrze np. na taki Lotos, to wydaje mi się, że stoi w miejscu, co najmniej. Agora - to samo. Popraw mnie, jeśli się mylę.
Mimo wszystko nadal pozostanę przy swoim zdaniu, że nie ma takiej reguły czy strategii, której bezwzględne trzymanie się zawsze w końcu doprowadzi do istotnego zysku.
"Richmond, żal za hipotetycznym zyskiem może prowadzić do nauki na przyszłość. Dlaczego przegapiłeś/aś pociąg? Zastanów się, analizuj."
Nie ma co popadac w skrajnosci. Pociag moze odjechac bez nas z wielu przyczyn, na przyklad nie zdazylismy kupic akcji, bo nie mielismy srodkow na nie, chociaz obserwowalismy je od jakiegos czasu.
Jesli nie weszlismy z jakiegos innego powodu to jasne, ze warto to przeanalizowac i wyciagnac wnioski. Ale nie warto rzucac sie na sile, bo jak nam jeden pociag odjechal, to rzucimy sie do nastepnego, bo nie mozemy stracic okazji.
Gdybym martwila sie kazda sytuacja, kiedy moglam zarobic, a nie zarobilam, bo nie kupilam/lub sprzedalam za wczesnie, to bylabym siwa juz dawno. Nie dalo rady tym razem, trudno. Poczekam, znajde inna okazje lub wsiade pozniej. Zycie/gielda nie konczy sie na tej jednej sytuacji.
Moim zdaniem najlepiej wyeliminowac emocje i uczucia z gieldy w ogole. Nie przywiazywac sie do zadnych akcji, nie podniecac sie nadmiernie jakims ruchem w gore i rzucac sie na akcje bez przemyslenia i analizy.
Spread betting i day trading nauczyly mnie panowac nad emocjami i trzymania sie swoich zasad. Jest jedna uniwersalna zasada: trzymac sie wczesniej ustalonych zasad ;)
Dokładnie tak jak mówisz - nie ma co popadać w skrajności.
Każda z zasad jaką podałem doprowadzona do skrajności w przestrzeganiu jej lub do skrajności w odrzucaniu jej może przynieść szkodę.
"Brzmi rozsądnie? A zatem najlepiej mieć w portfelu dwie przeciwstawne pozycje na kontraktach terminowych. Wtedy inwestycja na pewno się pięknie zbilansuje."
1. aktywa powinny mieć korelację bliską 0
2. przy korelacji ujemnej , powinny umożliwiać arbitraż , czyli zysk bez ryzyka.
Banki robią to od lat budując lokaty strukturyzowane. "Masz 50% szans: reszka ja wygrywam /orzeł ty przegrywasz "
Korelacja bliska 0 - ok.
To z ujemną mam problem. Jako zabezpieczanie transakcji, tak jak np. tutaj to spoko. Ale granie na arbitraż, przy kapitale rzędu kilku tysięcy, biorąc pod uwagę wszystkie prowizje, chyba mija się z celem?
Popraw mnie, jeśli się mylę, nigdy nie bawiłem się w arbtiraż i trochę teoretyzuję. :)
Wybrałeś siedem zasad, a nie podałeś dwóch, które przewijają się naprawdę wszędzie:
1) Nie znasz się - nie inwestuj
2) Ustal maksymalny poziom strat
I choć te dwie zasady najtrudniej spełnić (zwłaszcza pierwszą), to chyba ich nie da się zaprzeczyć. Pozdrawiam - totalny amator.
Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
Prześlij komentarz