Cała prawda o dochodzie pasywnym


… czyli ile tak naprawdę zarabiam, gdy nic nie robię.

„Zrób raz i zarabiaj cały czas” – brzmi pięknie, ale praktyka raczej boleśnie weryfikuje to stwierdzenie. Przynajmniej w przypadku takich drobnych ciułaczy-blogerów, jak ja.

No to ile zarabiam, gdy lenię się na plaży na Kanarach?

Na blogu? Niewiele.

Załóżmy, że te wszystkie moje przerwy w pisaniu to był tylko taki eksperyment. Ile zarobię nic nie pisząc?

W każdym takim „cichym miesiącu” AdSense generowało jakieś 1-2 euro.

Dwa lata pisania, ponad setka artykułów, niektóre całkiem dobrze radzące w Google, w miarę przyzwoite dbanie o SEO – i to wszystko za niecałe 10 zł miesięcznie :).

Można więc bezpiecznie założyć, że całkiem pasywne zarabianie na blogu to bajka.

Aktywne zarabianie – to co innego. Najlepsi w naszej finansowej niszy, regularnie prowadząc bloga zarabiają na reklamach coś w okolicach minimalnej pensji.

Na szczęście blog to nie wszystko. Są jeszcze odsetki, które przecież też liczą się jako dochód pasywny.

No i tu już jest trochę lepiej, bo wszystkie prywatne oszczędności dają mi łącznie jakieś 300 zł miesięcznie.

Rachunków mi to jeszcze nie płaci, potrzebowałbym z pięć razy tyle. Cóż... Nie zanosi się, bym w najbliższym czasie rzucał pracę.

Być może gdybym zaczął budować mini-strony, tak jak Robert, to byłoby tego więcej.

Ale chyba i to wymaga stałego nadzoru, przynajmniej w minimalnym stopniu.

--

I w tym miejscu pojawia się znów ten sam wniosek. Nie ma dróg na skróty. Jest ciężka praca, zaangażowanie i – czasem – długie godziny.

Jeżeli prowadzisz bloga, to aktualizuj go często. Czytelnicy to lubią. Google też.

Jeżeli inwestujesz, to dbaj o swój portfel. Pewne inwestycje nie nadają się do „kup i trzymaj”.

Jeżeli budujesz biznes, to w pracy będziesz cały czas. Etap, w którym będziesz mógł tylko się przyglądać jak pieniądze same lądują na koncie, jest raczej bliższy końca niż początku drogi.

Także przy oszczędzaniu pieniędzy nagrody pojawiają się dopiero po długim czasie.

Autorem zdjęcia jest Nick-K.

opublikowano 10 lutego 2012

Jeśli podobał Ci się ten wpis to:




Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

5 komentarz(y):

Inwestor giełdowy pisze...

300zł netto? Do tego wystarczy 70k, ale przy założeniu +5% rocznie. Tymczasem inflacja sprawia, że osiągnięcie REALNIE +1% ROCZNIE to już wcale spore wyzwanie. A to oznacza, że aby mieć miesięcznie 300zł odsetek NETTO, musiałbyś mieć na rachunku ponad 350.000zł...

Krzysiek pisze...

Biorąc pod uwagę, że chciałbym by dochód pasywny płacił moje rachunki dziś, to inflacja miałaby drugorzędne znaczenie.

Chociaż oczywiście, w ostatecznym rozrachunku, przyczyniałaby się do przejadania kapitału.

No ale biorąc pod uwagę, że na takie rentierstwo przeszedłbym jakoś w okolicy 50-tki, to przez te pozostałe 20 lat życia jakoś bym wytrzymał ;).

Qulin pisze...

Ja się w pełni zgadzam że jedyną drogą do sukcesu jest ciężka praca no i trochę farta :)

Sebastian Cezary pisze...

Dodać jeszcze można do tego z dwa zdania. Ciężka praca, im szybciej się ją zacznie tym szybciej przyniesie efekty.

Co do pasywnego dochodu to można na niego patrzeć w ten sposób. W tym miesiącu nic nie robiłem i dostałem 100 zł, ale by to osiągnąć poświęciłem po 2h dziennie przez dwa lata wcześniej... Kiedy przy takim przeliczniku będzie to równe zarobkowi choćby za minimalną? Marne szanse jeśli więc już to chyba trzeba się temu poświęcić :)

Anonimowy pisze...

Prowadzę swoją firmę już 20 lat i na początku to była cięzka praca, zwykle po 12 godzin dziennie, często w soboty i niedziele, po paru latach wszystko działało dobrze, mogłam pracować 3 razy w tygodniu po 3-4 , ale niestety zmiany na rynku spowodowały, że znów trzeba pracować całymi dniami ale teraz jest to zupełnie inna praca, taka chyba trochę zabawa , rozbieram usługę na elementy pierwsze i wszystko optymalizuję, próbuję dostosować się do fakty, że w mojej branzy nie konkuruje się jakością bo poziom jakości jest na rynku wyrównany.Warto więc poswięcić trochę czasu na wyeliminowanie tych elementów które nie maja specjalnego wpływu na usługę.

Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

Prześlij komentarz

Podobne wpisy