W poprzednim podsumowaniu miesiąca pisałem o nadchodzącym jednorazowym wydatku – nowym komputerze.
To w zasadzie jedyny tak duży wydatek, który planuję na cały 2012 rok. Mój budżet to 6 000 zł brutto. A że komputer będę kupował na potrzeby prowadzonej przeze mnie działalności gospodarczej, to od tej kwoty mogę odliczyć bonusy w postaci podatku VAT (23%) i wliczenia wartości netto w koszty (18%).
Ostatecznie, realnie do wydania będzie jakieś 4 000 zł.
Potrzebną kwotę mam już odłożoną, więc w grę wchodzą dwa sposoby płatności:
- kartą kredytową – w międzyczasie, przez 2 miesiące 6 000 zł będzie pracować na koncie oszczędnościowym (+40 zł), a do tego cashback (+60 zł) – razem dodatkowe 100 zł oszczędności
- gotówką – jeżeli sprzedawca zaproponuje rozsądny (ok. 3%?) rabat za schowanie karty i wyciągnięcie banknotów
Pierwsza to laptopy 15/17 cali – jako podstawowa, domowa stacja robocza (z opcją wzięcia ze sobą w podróż w razie konieczności). Czyli raczej coś z segmentu desktop replacement, co oprócz przyjemności z pracy z aplikacjami biurowymi i graficznymi, będzie też miało odpowiednią wydajność, by poradzić sobie z mainstreamowymi grami (tak, nadal mi się zdarza taka rozrywka ;) ).
Drugą alternatywą są ultrabooki – czyli drugi kraniec spektrum mobilność-moc. Lekkość, wygoda, przyjemność (bardzo lubię pisać przy kawie / nad morzem w Sopocie) kosztem wydajności.
Wprawdzie w najnowszych ultrabookach mocy jest aż za dużo – jak na potrzeby aplikacji biurowych i tych związanych z internetem, to jednak już za mało dla gier. Kolejną wadą byłaby prawdopodobna konieczność dokupienia zewnętrznego monitora – w domu te 11/13 cali to może jednak być za mało by zapewnić komfort w wielogodzinnej pracy.
Siedemnastka lub ultrabook – założony budżet powinien być wystarczający.
A jak przygotować się na taki wydatek?
O tym, że wymiana komputera się zbliża wiedziałem już od kilku miesięcy. W obecnym laptopie pada bateria (zbliża się do 30% fabrycznej pojemności), komfort pracy jest coraz niższy, a sam sprzęt jest już kilka generacji za najnowszymi rozwiązaniami (Core 2 Duo). Wiedząc wcześniej o nadchodzącym wydatku można dostosować kolejne miesięczne budżety tak, aby wygospodarować odpowiednią kwotę.
Mając stosunkowo przewidywalne dochody (np. praca na etacie, zapowiedziane premie roczne) można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że nie zmienią się one w najbliższym czasie. To duża pomoc w planowaniu na przyszłość. Niestety, freelancerzy tak łatwo już nie mają.
Regularne i systematyczne prowadzenie budżetu domowego – znając wszystkie swoje obowiązkowe wydatki można się upewnić, że w międzyczasie nie czeka nas żaden inny duży wydatek (np. ubezpieczenie samochodu).
Posiadanie funduszu bezpieczeństwa – nie wydając wszystkich swoich oszczędności na taki duży zakup nadal można zachować bezpieczeństwo finansowe i być przygotowanym na niespodziewane sytuacje.
Priorytety – czasem trzeba odłożyć jeden zakup, by było nas stać na innych. Ja kieruję się zasadą, by wydawać pieniądze na to, co lubię i na to, z czego korzystam codziennie. Komputer spełnia te dwa warunki, dlatego jest to dla mnie teraz wydatek o najwyższym priorytecie.
Artykuł sponsorowany.
Autorem zdjęcia jest palestrina55.






Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
3 komentarz(y):
Biorąc pod uwagę tytuł wpisu to za mało porad praktycznych (i przykładów) a za dużo ogólników i oklepanych rzeczy. Ale widocznie taka już specyfika artykułów sponsorowanych...
Wolałbym być poinformowany, że artykuł jest sponsorowany, przed jego przeczytaniem, a nie po...
@Anonim
I zostałeś o tym poinformowany przed przeczytaniem - spójrz pod tytuł wpisu.
Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
Prześlij komentarz