Życie bez gotówki (i innych papierów)


Zarządzanie finansami osobistymi to w 80% sztuka kontroli.

Trzeba na bieżąco kontrolować budżet, kontrolować siebie – by nie wydawać za dużo, a także być na bieżąco z ofertami kont i lokat (a przynajmniej wiedzieć, gdzie szukać informacji, gdy kończy się lokata).

Taką kontrolę dużo łatwiej uzyskać, gdy pozbędziemy się zbędnych papierów i gotówki (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało).

Ja robię to tak:

90% moich codziennych transakcji to albo płatności kartą albo przelewy. I być może niszczę lokalny biznes płacąc plastikiem nawet za drobne zakupy (choć w sumie chyba nigdy mi się nie zdarzyła płatność kartą poniżej 10 zł), no ale to konieczne poświęcenie.

Pozostałe 10% to jakieś drobne rozliczenia między znajomymi lub awaryjny zakup biletu w autobusie. Bo gotówka jest dla mnie właśnie tym - awaryjnym środkiem płatności.

Płacenie kartą za większość rzeczy ma sporo zalet, z czego najważniejsze dla mnie są:
  • Zwrot części wartości transakcji 
  • Archiwizacja i automatyczna kategoryzacja transakcji w Kontomierzu
  • Korzystając z karty kredytowej płacę pieniędzmi banku, a moje w tym czasie coś-tam zarabiają na koncie oszczędnościowym
  • Karty są bezpieczniejsze niż gotówka i zajmują mniej miejsca (może jestem minimalistą, ale ostatnio mój portfel to dosłownie plik kart i dokumentów spięty gumową opaską)
Faktury dla klientów wysyłam w formie elektronicznej. Tą samą drogą sam też otrzymuję większość faktur.

Jeżeli przychodzi jakiś papier, to i tak zawsze go skanuję, by mieć pełne archiwum dokumentacji w wersji elektronicznej.

Do wszystkich kont bankowych mam dostęp przez internet. Z nich opłacam wszystkie rachunki, co w całym miesiącu zajmuje mi może góra 10 minut.

I wciąż nie mogę się nadziwić, że nadal są ludzie (już pomijając stereotypowych emerytów, ale także młodzi, wykształceni, z dużych miast), którzy „wolą” odstać swoje 20 minut na poczcie. To jak taki dodatkowy podatek, tylko nie w formie pieniędzy, a czasu.

Czy takie bezgotówkowe i bezpapierowe zarządzanie domowymi finansami ma wady? Oczywiście tak. Ale chyba tylko w wyjątkowych sytuacjach: gdy nagle potrzebna jest większa gotówka, podczas awarii banku/sieci bankomatów, czy w czasie katastrofy finansowej, kiedy to moje wirtualne zapisy na kontach staną się niewiele warte.

Poza tym całkowicie bezpapierowo żyć się nie da. Urząd Skarbowy i ZUS nadal bardzo lubią papierowe archiwa.

Ale i tak przeważają zalety. Zwłaszcza te kilka podstawowych rzeczy:
  • Pełną kontrolę nad domowym budżetem (właściwie natychmiastowy dostęp do całej historii transakcji) 
  • Oszczędność czasu 
  • Oszczędność pieniędzy 
  • Zupełnie przy okazji: troska o środowisko (mniej zużytego papieru, niepotrzebnych wydruków)
A Wy bardziej ufacie papierowi, czy elektronicznym zapisom?

Autorem zdjęcia jest AfghanistanMatters.

opublikowano 22 lutego 2012

Jeśli podobał Ci się ten wpis to:




Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

19 komentarz(y):

Magdalaena pisze...

"Pozostałe 10% to jakieś drobne rozliczenia między znajomymi lub awaryjny zakup biletu w autobusie."

To znaczy, że nie kupujesz jedzenia w Biedronce (a wiele produktów jest tanich i dobrej jakości)? Warzywa masz z supermarketu, a nie z bazarku?

Richmond pisze...

Ja tak samo, nawet 95% platnosci i wszelkich transakcji w formie elektronicznej. Gotowka place w stolowce firmowej, bo nie ma innej opcji. Ale jest bankomat na miejscu, wiec nie ma problemu.

Wszystko z podobnych powodow do Ciebie, mam potem wyciag z karty kredytowej lub konta biezacego i wszystko widze jak na dloni. Do tego cashback i zbieranie mil w programach lojalnosciowych.

Lokalny (brytyjski) ZUS i US tez zalatwiam elektronicznie. Nigdy nie bylam osobiscie w HMRC.

Krzysiek pisze...

@Magdalaena
W tych przypadkach tak. Jeśli chodzi o Biedronki i bazarki, to wygrywają u mnie sklepy osiedlowe. Oszczędność czasu > oszczędność pieniędzy.

Anonimowy pisze...

Jeżeli chodzi o US i ZUS to jak najbardziej jest możliwość elektronicznego załatwiania spraw. Do ZUS klucz (niestety płatny), a do US "edeklaracje".

Krzysiek pisze...

@Anonim
Ale żeby wysyłać deklaracje VAT przez e-deklaracje, to chyba musiałbym mieć podpis elektroniczny?

karta pisze...

"Korzystając z karty kredytowej płacę pieniędzmi banku, a moje w tym czasie coś-tam zarabiają na koncie oszczędnościowym"

A możesz rozwinąć ten temat? Za samo posiadanie karty chyba też się płaci...

Qulin pisze...

cyt: " I wciąż nie mogę się nadziwić, że nadal są ludzie (już pomijając stereotypowych emerytów, ale także młodzi, wykształceni, z dużych miast), którzy „wolą” odstać swoje 20 minut na poczcie. To jak taki dodatkowy podatek, tylko nie w formie pieniędzy, a czasu."

Ja też nie rozumiem tego widząc nawet ludzi w średnim wieku z rachunkami do opłaceni i czekających czasem i po godzinie żeby tylko zapłacić jak mogą to samo zrobić za darmo z domu! Ja sam nie cierpię przychodzić na pocztę po jakiś list polecony bo mnie krew zalewa ile to się czasu schodzi.

Krzysiek pisze...

@karta
Za posiadanie karty kredytowej płaci się - albo i nie. To mocno zależy od banku. W takim Openonline karta kredytowa jest darmowa, ale nie ma żadnych bonusów.

W Aliorze, gdzie mam główną kartę, jest opłata roczna, ale:
- są bonusy (cashback, assistance)
- można zostać zwolnionym z opłaty po wyrobieniu określonych obrotów

Krzysiek pisze...

@Qulin
Najfajniej, gdy przychodzi ktoś z całym plikiem rachunków... ;) Cóż. Im rzadszy kontakt z Pocztą Polską, tym lepiej.

ympl pisze...

Jeśli chodzi o "going paperless", polecam aplikację Evernote. Coś świetnego. Sam dopiero niedawno zacząłem dostrzegać jej potencjał. Pomijając fakt, że bardzo pomaga w organizacji czegokolwiek, to jeśli chodzi o temat skanów, ma bardzo precyzyjne OCR (rozpoznawanie tekstu). I tak przykładowo po strzeleniu fotki nawet bilbordowi na mieście, spokojnie potem szukając słowa, które na nim się znajduje, Evernote powinien nam je znaleźć.

Paq pisze...

Kartą płacę tylko jeśli jestem pod ścianą i nie mam gotówki w portfelu. Szanuję czas innych i swój; no offence, ale jak ktoś zrobił zakupy za 50zł i wyciąga kartę, na której uwierzytelnianie w terminalu, wpisywanie pinu, czekanie na potwierdzenie mijają kolejne minuty to robię się blady. Na płatności bezgotówkowe przerzucę się jeśli powstanie technologia, która nie marnuje życia posiadacza i wszystkich dookoła. Sam zauważyłem, że kiedy np. płacę za benzynę na stacji i czekam aż "terminal przemieli plastik" to na głowie mam wzrok wszystkich tych ludzi, którzy się spieszą. Nie lubię, nie korzystam.

Opłaty tylko przez Internet, wątpię, aby ktokolwiek kto czyta polskie blogi o finansach biegał na Pocztę Polską.

W Kreciej Norze pisze...

Elektronika bywa przydatna, ale się na nią nie zdam. Papier wszystko przyjmie, kwestia prywatności nie umrze w naszym padołku, fiskus nie dorwie się do ostatniej złotówki oddanej koleżance za kupienie bułki, taksówkarz zarobi a ja zdążę na czas, etc. Podziwiać czy współczuć ewentualnych kłopotów szaleńcom, którzy zdają się tylko na postęp technologiczny?

karta pisze...

W niektórych krajach płacenie kartą wygląda tak, że wkładasz kartę z chipem do czytnika, który jest na wierzchu... wpisujesz pin, zatwierdzasz i po sekundzie urządzenie potwierdza zapłatę. Kasjer nie dotyka w ogóle Twojej karty. O wiele więcej czasu zajmuje wyjmowanie banknotów, monet i wydawanie reszty :)

Richmond pisze...

A jakies to klopoty moga spotkac osoby, ktore zalatwiaja wszystkie transakcje elektronicznie?

Nie widzialam moich ksiegowych na oczy, wszystko zalatwiam z nimi mailem i zyje. Raz na rok musze podpisac rozliczenie firmy i odeslac im poczta.

Paq: przejmujesz sie co inni ludzie mysla? Po to sa karty, zeby nimi placic. W UK mozna placic karta prawie za wszystko, nawet 1 funta i jakos ludzie zyja. Po co ten stres i wieczny pospiech?

Paq pisze...

Gdyby nie obchodziło mnie co inni ludzie myślą to znaczyłoby to, że jestem ignorantem. Wiem, że ja sam mam problem z oglądaniem całego rytuału płacenia partą i oczekiwaniem na autoryzację karty, więc chcę tego stresu zaoszczędzić także innym. Po co stres i wieczny pośpiech? Nadal poszukuję sposobu na zarobki w Polsce, które usatysfakcjonowałyby moje marzenia i pozwoliły na nieuzasadnione marnowanie choćby jednej minuty czasu.

karta: na takie rozwiązanie czekam.

W Kreciej Norze pisze...

Richmond, żyjesz w innym kraju na co dzień, co naprawdę zmienia sprawy. U nas z dokumentacją jest wariatkowo, sama muszę część opłat robić tradycyjną drogą bo inaczej nie zaliczą mi kosztów podatkowych (tak, jeden z licznych przypadków kiedy elektronika nie pozwala na wszystko co musisz mieć na dokumencie, bo programiści i inżynierowie tego nie przewidzieli, polskie paranoje).

Ale abstrahując od możliwości lub ich braku, korzystanie zawsze i wszędzie z przelewów, kart, etc. to także śmierć prywatności. Nie tylko ty masz zestawienie, każdy kto ma dostęp do bazy danych na każdym szczeblu transakcji elektronicznej, od księgowej małego sklepikarza która rozlicza jego wydatki po sprzedawcę z banku który do ciebie dzwoni po raz milionowy chcąc wcisnąć ci jakiś produkt. Z tego i podobnych powodów gotówka nie wyjdzie z obiegu, bo ludzie tu lubią mieć swoje tajemnice - ja wyjątkiem nie jestem ;)

W Kreciej Norze pisze...

Paq - przejdź się do lidla ;) tam od dawna nie miałam nigdy problemów z jakąkolwiek drobną płatnością, no i karty nikomu nie oddajesz, wprowadzasz pin, parę sekund co najwyżej i wyciągasz kartę z urządzenia. Więc jak się chce, i ma środki, to można w Polsce też cieszyć się zaletami kart.

Jerzy pisze...

Krzysztof - moim zdaniem zarówno karty jak i gotówka są tak samo niebezpieczne. Jedynie rodzaj ryzyka jest nieco inny. Ja osobiście wolę gotówkę, bo wydając ją "czuję" jak ubywa, a to bardzo dobrze działa na psychikę. Nie znaczy to, że płacenie kartą jest całkiem złe. Są sytuacje, kiedy się zwyczajnie nie zdąży wybrać kasy w bankomacie i wtedy karta się przydaje.

Anonimowy pisze...

Lubię gotówkę, lubię zapach świeżo wydrukowanego banknotu :))))
Lubię gotówkę, bo zapewnia mi większą wolność i prywatność niż karta kredytowa i rachunek bankowy.
Oczywiście, korzystam, i z karty, i rachunku bankowego, bo to czasami wygodniejsze niż gotówka...
Ale jak na razie prywatność i przyjemnośc wygrywają :)

Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

Prześlij komentarz

Podobne wpisy