Czego możesz dowiedzieć się o inwestowaniu... idąc do swojej ulubionej restauracji

Wybrałem się ostatnio do jednej z moich ulubionych restauracji. Jak zwykle w godzinach popołudniowych tłum gości, ledwo udało się znaleźć miejsce bez rezerwacji.

Usiadłem przy stoliku, otworzyłem kartę . . . i naszła mnie pewna myśl:

Zjadłbym coś dobrego...

Wow, to było niespodziewane! No dobrze, ale to w końcu blog o finansach, więc zacznijmy jeszcze raz... Otworzyłem kartę i naszła mnie pewna myśl:

Popularna, dobra restauracja to doskonały materiał do nauki dla inwestora!

Pewnie myślisz teraz, że chcę Ci tu przedstawić biznesplan jakiejś knajpy, zrobić analizę SWOT i nie wiadomo co jeszcze . . .

Eee . . . nudy!

Lepiej przyjrzyjmy się menu!


Czym zdobywa klienta dobra restauracja? Dobrą kartą.

Jest prosta, czytelna, zrozumiała. Nie zawiera wielu potraw, ale możesz mieć pewność, że zostały starannie dobrane.

Śmiało - spytaj kelnera o którąkolwiek z nich. Wiesz, co wtedy usłyszysz? Dowiesz się skąd pochodzi dana potrawa, jakich składników użyto i w jaki sposób się ją przygotowuje. Powie Ci również, co jest w niej takiego specjalnego (że znalazła się w karcie). Oczywiście usłyszysz też, że jest bardzo dobra i polecana.

Wszystko to wypowiedziane będzie pewnym tonem - kelner wie o czym mówi, bo po sam wcześniej próbował tej potrawy. I nieraz przyglądał się jak kucharz ją przyrządza. Wie jak danie smakuje i potrafi ten smak w prosty sposób opisać.

Spytaj go (lub ją) co sam by Ci polecił. Kelner podsunie Ci dwie - góra trzy - propozycje. Ale będą to absolutne hity tej restauracji. Trochę drogie, to prawda, ale na pewno warte swojej ceny.

Jeszcze jeden rzut oka na menu. Zawiera ono oczywiście więcej dań niż te dwa - trzy. Pozostałe są może nieco tańsze, może mniej spektakularne, ale pewnie też będą całkiem dobre.

Rozglądasz się dookoła i widzisz zadowolonych gości. Widzisz, że to podejście działa.

Jesteś jeszcze ze mną? Zastanawiasz się co to wszystko ma wspólnego z inwestowaniem, giełdą, pieniędzmi? A skąd, na pewno się już domyśliłeś! No ale podsumujmy . . .

Porady inwestycyjne szefa kuchni

  • Zanim w coś zainwestujesz - poznaj to. Dowiedz się o swojej przyszłej inwestycji jak najwięcej (ale uważaj też na szum informacyjny).
  • Polub to, w co inwestujesz. Czy potrafisz z pasją i z błyskiem w oku opowiedzieć o swojej ostatniej inwestycji? Tu wychodzi moje przywiązanie do emocji podczas inwestowania.
  • Zrozum jak to działa. Powinieneś potrafić w prosty sposób opowiedzieć swojemu niewtajemniczonemu znajomemu dwie rzeczy. Po pierwsze - jak to działa, czyli czym zajmuje się dana spółka. Po drugie - dlaczego akurat to wybrałeś.
  • Nie rozmieniaj się na drobne. Pamiętasz, jak pisałem, że nadmierna dywersyfikacja szkodzi? Mając przerośnięty portfel nie będziesz w stanie kontrolować każdej z inwestycji tak, jakbyś chciał.
  • Zaakceptuj, że istnieją hity i "zapchajdziury". Dąż do tego, by mieć w swoim menu prawdziwe perełki, ale nie martw zanadto się gdy trafi Ci się kilka mało spektakularnych inwestycji.

A w najbliższy weekend wybierz się do swojej ulubionej restauracji. Może znajdziesz tam jeszcze jakieś wskazówki? Podziel się nimi konieczne w komentarzach!

opublikowano 27 kwietnia 2010

Jeśli podobał Ci się ten wpis to:




Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

1 komentarz(y):

Paweł Kata pisze...

Bardzo fajne odniesienie inwestowania do jedzenia. W moim postrzeganiu punkty 1 i 3 są tożsame. Ciekawe jest natomiast podejście z "lubieniem" inwestowania, ale IMHO dość trudno je zastosować w podejściu buy&hold czy systematycznie uśredniając.

Prześlij komentarz

Podobne wpisy