Dopiero jakoś od roku zacząłem świadomie przeglądać oferty różnych instytucji finansowych. Akurat wtedy, gdy mijał czas dzieci hossy, rozpocząłem poszukiwania miejsca dla swoich – wciąż skromnych – oszczędności. Efektem jest mój obecny zestaw, z którego działania jestem całkiem zadowolony.
Podstawą wciąż jest ROR z kartą debetową w mBanku. Na tym koncie trzymam zawsze jakieś drobne sumy, na wypadek gdybym akurat potrzebował gotówki (co na szczęście zdarza się rzadko i w małej skali). Cichutko, w rogu, pod zakładką „Inwestycje” czeka też na swój czas Supermarket Funduszy Inwestycyjnych. No ale jeszcze poczeka :).
Obecnie zestaw mBankowy zdecydowanie traci u mnie na znaczeniu - za każdym razem gdy bardziej zainteresuję się jakimś bardziej zaawansowanym produktem. Wszystko, co ponad ROR, okazuje się być ofertą co najmniej przeciętną (może z wyjątkiem właśnie SFI).
Oprocentowanie oszczędności, czy to na lokatach, czy na rachunkach oszczędnościowych jest tam mizerne i na dodatek z kapitalizacją miesięczną (dzienną zaczynam uznawać już za standard w ofercie nowoczesnego banku). Stąd dogodne miejsce dla moich oszczędności znalazłem na rachunkach oszczędnościowych w eurobanku. Korzystne i przyjemne w obsłudze (tak – próbowałem się z Polbankiem, tak – przekonałem się jak istotny jest przyjazny interfejs bankowości internetowej). Co więcej, do przyzwoitego oprocentowania i możliwości unikania podatku Belki dołączony jest też całkiem przyjemny efekt psychologiczny. Bo czyż nie miło patrzeć na te kilkugroszowe przyrosty każdego dnia? :)
Eurobank ma jeszcze jeden fajny feature. Środki przeznaczone na opłaty/rachunki mogą spokojnie leżeć na koncie online i czekać na swoją kolej (wyznaczoną przez ustawione zlecenie z przyszłą datą wykonania), procentując po drodze 5,05% w skali roku (warto zauważyć: ROR w eurobanku > konto oszczędnościowe w mBanku). Zawsze kilka groszy w miesiącu można sobie z tego tytułu doliczyć.
Kolejne kilka można wyciągnąć optymalizując rozłożenie środków na 15 kontach oszczędnościowych, ale to już micro-management wykraczający ponad moją cierpliwość.
Tymczasem swoją kartę kredytową przenoszę z mBanku do Alior Banku. Dłuższy (jeden z najdłuższych na rynku) grace period, podobno (jeszcze nie widziałem umowy) darmowe pakiety ubezpieczeń, przystępne limity zwalniające z opłaty za wznowienie karty, no i 1% cashbacku przy transakcjach bezgotówkowych (z wyłączeniem przelewów z karty). Przy średnich wydatkach ok. 1000 zł miesięcznie oznacza to po pierwsze dodatkowe 120 zł rocznie (mieć, a nie mieć?), a po drugie zwolnienie z opłaty rocznej. Przyjemnie.
No i jeszcze kwestia obsługi. Może i „wyższa kultura bankowości” to określenie nieco na wyrost, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczony. Powodem jest sytuacja z wczoraj. Czekam bowiem od kilku dni na rozpatrzenie wniosku, a już doradca/sprzedawca (ten sam, z którym wypełniałem wniosek, a nie jakaś anonimowa infolinia) dzwonił i przepraszał, że tak długo to zajmuje, ale będzie się starał przyśpieszyć procedury itp. Pewnie to standardowa przyśpiewka, ale tak czy owak cieszy. Jako klient lubię być doglądany.
W mBanku ostał mi się jeszcze rachunek maklerski, ale i z niego rezygnuję. Od dłuższego czasu mam lepszy w BOŚ. Nawet nie wiem czy nie za dobry, bo oferuje tyle opcji z których nie korzystam, że aż mi wstyd. I tu znów do gry wchodzi Alior Bank – zastanawiam się nad otworzeniem tam nowego rachunku.
Co najważniejsze, cały ten zestaw nic nie kosztuje. Nie w znaczeniu, że zarabia na siebie, bo odsetki pokrywają wszystkie opłaty, tylko naprawdę nie ma w nim żadnych opłat. A pomyśleć, że za to wszystko można by spokojnie płacić 73 euro rocznie, jak nie więcej.
Podsumowując - skromnie, żadnych funduszy, akcji, czy polis. Na razie jestem na etapie budowania solidnego funduszu bezpieczeństwa, do którego to nie potrzeba mi żadnych związków z giełdą, instytucjami zarządzającymi majątkiem i innymi pośrednikami. Oczywiście nic nie jest zapisane w kamieniu i jeżeli pojawi się coś interesującego, co odpowiada moim oczekiwaniom, to nie widzę przeszkód by się taką ofertą zainteresować. Warto być otwartym.
Porównaj z: zestawem inwestora-ciułacza na APP Funds.





Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
0 komentarz(y):
Prześlij komentarz