Stress test budżetu domowego

Niestety październik okazał się być dla mnie dość ciężkim miesiącem. Potencjał oszczędnościowy mojego osobistego budżetu został skutecznie ograniczony poprzez ogólnozakładową obniżkę pensji o jedną piątą (słowo „kryzys” wciąż straszy i niestety z medialnego wyobrażenia przekształciło się w realne zagrożenie). Nie jest fajnie!, zwłaszcza w przypadku braku innych źródeł dochodu... Sytuacja ma wrócić do normalności za jakiś kwartał, a w tym czasie trzeba sobie jakoś radzić - samemu.

Jak by nie patrzeć, dostało mi się po głowie za brak dywersyfikacji. Co prawda słowo to pada najczęściej w kontekście inwestycji (na akcje przeznacz tyle, na obligacje tyle, na złoto tyle...), ale jak pokazuje mój przykład, warto myśleć w tych kategoriach także o własnych dochodach. W tym czasie bardzo przyjemnym byłoby posiadanie jakiejś fuchy na boku (jeżeli potrzebujesz pomocy ze statystyką, chcesz coś policzyć w SPSS – daj znać w komentarzach! ;) ), choćby dodatkowych 50-100 zł co tydzień. W skali miesięcznych wydatków nie byłaby to może jakaś zatrważająca suma, ale wpływ na psychikę, świadomość że nie jestem zależny tylko od jednego pracodawcy, byłaby nie do ocenienia.

Tymczasem o mój wewnętrzny spokój dba, z całkiem niezłym skutkiem, fundusz bezpieczeństwa, na razie w postaci 2,5 miesięcznych pensji (celem jest równowartość sześciu wypłat). W tych okolicznościach posiadanie takiej poduszki finansowej jest naprawdę przyjemne. Z nawiązką zwracają się wszystkie przeszłe wyrzeczenia, poprzez które tworzyłem tę rezerwę.

Na szczęście nie muszę sięgać po te środki zbyt często, zwłaszcza że wycofywanie pieniędzy z funduszu bezpieczeństwa sprawia mi niemal fizyczny ból ;).  Co zabiorę – to odkładam, i tu najczęściej z pomocą przychodzi mi metoda płatków śniegu, lub coś w rodzaju „projektu 5 zł dziennie”.  Odmawiając sobie codziennie jakiejś drobnej przyjemności (głównie słodycze / alkohol) upozytywniam swój bilans zawsze o kilka złotówek. Every little helps!

Pomaga też to, że jestem w trakcie procesu przenoszenia karty kredytowej i od jakiegoś czasu nie korzystam ze swojej Złotej Rybki. Pokusa sięgnięcia po pieniądze banku byłaby na pewno bardzo silna. Dzięki przedłużającym się procedurom moja silna wola może odetchnąć...

Podsumowując -  w sytuacji spadku miesięcznych dochodów o 20%:

  • fundusz bezpieczeństwa to świetna rzecz, prędzej czy później przychodzi czas, że trzeba z niego skorzystać – spokój, który kupują wtedy oszczędności zgromadzone właśnie na taką ewentualność, jest bezcenny
  •  
  • dobry zwyczaj – nie pożyczaj, zwłaszcza za pomocą karty kredytowej na 20% rocznie (obym utrzymał tę tendencję gdy już dostanę nowy plastik)
  • nauka na przyszłość – zdywersyfikuj źródła dochodu, znajdź i utrzymaj dodatkowe źródło co najmniej 200 zł miesięcznie  (hasło to staje się niniejszym moim celem, do wykonania w ciągu najbliższych 6 miesięcy)

opublikowano 12 października 2009

Jeśli podobał Ci się ten wpis to:




Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

3 komentarz(y):

Cheed pisze...

Wraz z rozwojem bloga (przyrostem czytelników) spróbuj zainteresować się programami partnerskimi. 200zł miesięcznie to nie jest zbyt wiele, sądzę że spokojnie możesz osiągnąć taką kwotę. Z moich obserwacji wynika, że oprócz Adsense/Adkontekst najlepiej sprawdza się PP mBanku. Kiepsko natomiast jest z PP Złotych Myśli czy Bankiera. W przypadku tego pierwszego, prowizje z racji niskiej ceny książek są szczątkowe. W przypadku tego drugiego, przekonałem się na własnej skórze, że nie wszystkie wnioski są tutaj księgowane. Składanie reklamacji nic nie daje, bo w pewnym momencie kontakt się urywa. Spróbuj może przeczytać również ten wpis, być może ułatwi podjęcie decyzji odnośnie własnej domeny czy wyboru programu partnerskiego.

Pozdr.

Cheed pisze...

Coś ten link od wpisu mi nie działa, pewnie coś zamieszałem. Chodziło o to: http://minwestycje.net/2009/09/zaoz-wasnego-bloga.html

Krzysztof pisze...

Dzięki za radę. W przyszłości na pewno się tym zainteresuje, a tymczasem content > reklamy :)

Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.

W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.

Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!

Prześlij komentarz

Podobne wpisy