mBank jeszcze bardziej internetowy? Do końca tego roku mBank chce się mocno odmienić.
Konto połączone z Facebookiem, planer finansowy, zakupy przez Internet dokonywane bezpośrednio z platformy banku. Takie cuda dziś ogłosili.
Nie wiem jak Wy, ale ja nie jestem przekonany.
Wręcz przeciwnie! Takie społecznościowe podejście do bankowości bardzo mnie razi.
Dlaczego social banking to nietrafiony pomysł?
Na początek względy bezpieczeństwa i prywatności. Nie mam wątpliwości, że ekipa mBanku zadba o to, by pod tym względem wszystko grało… ale mimo wszystko – łączenie osobistych finansów z portalami społecznościowymi budzi mój duży opór.
Pewnie trzeba będzie się nagimnastykować, by ustawić opcje prywatności w taki sposób, by w profilu pojawiały się tylko te informacje, które chcę udostępniać.
Fajnie, że znajomi będą mogli lajkować to, że dostałem wypłatę, ale nie takich funkcji oczekuję od banku.
A to, co przejdzie przez filtry prywatności i wyląduje na wallu zostanie tam na zawsze...
Bezpieczeństwo swoją drogą, ale dochodzi jeszcze jakaś kultura finansowa. Blisko pewnej istotnej granicy jest już ING, które w swoim planerze finansowym umożliwia porównywanie swoich statystyk do innych klientów banku, o podobnej charakterystyce socjo-demograficznej. Wszystko w formie zbiorczych zestawień, więc to jeszcze przejdzie…
Ale teraz wyobraźcie sobie, że mBank idzie jeszcze dalej i umożliwia porównywanie zarobków, wydatków, struktury zakupów ze znajomymi. Może indywidualnie, może zbiorczo, ale jednak wszystkie dane będą pochodzić od naszych przyjaciół.
Już powoli robi się trochę nieswojo.
Ale to nie wszystko!
Do czego tak naprawdę służą media społecznościowe? Do chwalenia się, dzielenia się pozytywnymi informacjami o sobie. Podejrzewam, że na takich egocentrycznych i narcystycznych motywacjach nowy mBank będzie mocno bazował.
Co nas może czekać? Na pewno dużo spamu w streamie, a w nim między innymi:
zamiast check-inowania się za pomocą GPS, check-iny z karty płatniczej:
Krzysiek właśnie kupił duże americano w Starbucks na Świętojańskiej.
zakupowe przechwałki:
Magda kupiła nową sukienkę w Jackpot w Galerii Bałtyckiej. Wydała 600 zł i dostała 10% zniżki z kartą mBanku!
wszyscy nagle zaczynają zarabiać na giełdzie:
Marek sprzedał 100 akcji Famur. W 5 miesięcy zarobił +31,97%!
mBanku, proszę – nie.
Planer finansowy to też nie to
Drugi ważny aspekt nowego mBanku też wydaje mi się nietrafiony.
Nowoczesny, internetowy, społecznościowy bank celuje głównie w młodych, dynamicznych i przede wszystkim aktywnych klientów.
A taki aktywny klient na pewno nie będzie miał konta tylko w jednym-jedynym banku.
Po co więc mu planer finansowy przywiązany na stałe do jednego konta? Po co mu takie podsumowanie finansów, skoro z definicji nie może ono dać pełnego obrazu?
Ok, może jestem trochę uprzedzony, bo od dawna współpracuję z Kontomierzem, ale naprawdę podejście do planera finansowego jako agregatora informacji z różnych banków wydaje mi się bezkonkurencyjnie lepsze.
Oczywiście, takim zintegrowanym z kontem planerem finansowym nowy mBank chce zmotywować klientów do przeniesienia większości – jeżeli nie całości – finansów właśnie do tego banku. A wtedy planer finansowy będzie dawać pełne informacje.
Tyle, że bank, który – delikatnie mówiąc – nie jest znany z szałowej oferty depozytowej, nigdy nie skusi mnie do przeniesienia tam wszystkich swoich oszczędności, tylko po to, bym mógł sobie pooglądać ładne, kolorowe wykresy.
--
A to, co mnie najbardziej w tym wszystkim martwi, to zapowiedź, że te zmiany są nieuniknione. „Stary” mBank będzie stopniowo wygaszany, a obecni klienci aktywnie nakłaniani do migracji do nowego mBanku.
Jak dla mnie, to kolejny powód, by rozstać się z tym bankiem na stałe.
A dla Was?
Autorem fotografii jest Boris Mitendorfer.






Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
23 komentarz(y):
Dopóki nie będzie przymusu łączenia mbanku z facebookiem to nie ma co panikować a chyba do tego zmusić klientów nie mogą... Pożyjemy zobaczymy :)
"Fajnie, że znajomi będą mogli lajkować to, że dostałem wypłatę, ale nie takich funkcji oczekuję od banku."
Padłam :D
Na poważnie, ostatnio mam same problemy z mBankiem. Nie potrafią opanować obecnych usług, rozwiązać aktualnych problemów i nie mają pomysłu na to. Razi to, mocno. Gdyby nie hipoteka, widzieliby mnie w tym banku tylko przy płatności rachunków.
Podbój rynku pod nową banderą może im wyjść zupełnie bokiem, nie są nowi, mają i zasługi i historię konfliktów z klientami, a pomysły wcale nie innowacyjne, jak chociażby przytoczony planer finansowy z kontem. Jakby pomysł wypadł z głowy jakiegoś niedorobionego marketingowca i przeleciał przez dział planowania bez żadnej weryfikacji....
@Anonim
Przymus nie, ale już sama tendencja robienia wszystkiego jak najbardziej "social" trochę mnie razi. A już zwłaszcza w przypadku, gdy to ma być kluczowym elementem oferty banku. Jednak wolę procenty... ;)
@Krecik
No ja wyniosłem z mBanku główne konto w momencie, gdy trzeci miesiąc z rzędu błędnie naliczyli mi opłatę za kartę. Niestety, nawet mBank robi takie problemy...
A co do nowego szyldu, to wygląda to tak, jakby bardzo-bardzo potrzebowali jakiejś odpowiedzi na Alior Sync. No i wyszło im coś takiego, niekoniecznie fajnego...
Najwyraźniej ostatnio obudzili się, że konkurencja nie tylko zdeptała im pięty ale i zgarnęła sporo rynku. Pracuję z jednymi z ich partnerów, widać że nie mają dobrych pomysłów na swoje straty albo dobre pomysły nie mogą przebić się do góry.
Mogliby raz posłuchać klientów, i pozałatać dziury w obecnym banku.
Jestem pewien, że niejednemu "dziecku Facebook'a" spodoba się pomysł pochwalenia się nowymi zakupami na FB, czy udaną transakcją na giełdzie. Ludzie są różni, jednak są i tacy którzy zmieniają po 5 statusów na FB na godzinę to znajdą się tacy co będę piać z zachwycenia kiedy ludzie będą like'ować ich zakupy, a przymusu na pewno nie będzie.
@Krecik
Obudzili się, ale zgadzam się, że chyba jednak za późno. mBank stał się trochę tym, z czego sam się naśmiewał - bankozaurem, tylko takim nieco bardziej internetowym niż reszta.
@Qulin
Też wydaje mi się, że niektórzy chętnie będą dzielić się takimi informacjami. I obawiam się tego.
Taka łatwość w ujawnianiu informacji finansowych czy o zakupach stwarza szerokie pole działania dla głupoty użytkownika.
Te ficzery nie są dla każdego i jestem przekonany, że mBank nikomu nie będzie narzucał bycia "social". Dzieci Neo będą się cieszyć z lajkowania zakupów, fani oszczędzania polubią wykresiki, a starzy m-wyjadacze (w tym ja, klient od ok. 10-ciu lat) po prostu przestawią się na nowe UI. Nie ma co się czepiać i krytykować realizacji, zanim nie została w pełni pokazana.
@Paweł
Teraz, gdy wszystko jest jeszcze na etapie konceptu, to najlepszy moment na krytykę ;). Teraz jeszcze łatwo coś zmienić, a z czasem będzie coraz trudniej.
Też nie przypuszczam, aby "social" było obowiązkowe, ale to nic nie zmienia w moim nastawieniu do całego pomysłu. mBank skupia się na rzeczach, moim zdaniem, wtórnych. A zaniedbuje kluczowe elementy oferty.
Czekam na bank, który zamiast Dzieci Neostrady, za grupę docelową weźmie świadomych klientów. Takich, którzy wiedzą czego chcą, umieją porównać oferty i oczekują od banku konkretów, a nie wodotrysków w internecie i gwiazdek w umowach.
@Krzysiek:
Ja to widzę tak, że dopóki ktoś nie pojedzie do ich designerów i nie powie im co sądzi o ich pomyśle, jest to niestety tylko biadolenie ;-) Może i ktoś z mFirmy czyta nasze komentarze, ale jeśli konstrukcję reklamy skopiowali od Apple'a to pewnie filozofię Steve'a skopiują również ;-)
@Paweł
Oj tam zaraz biadolenie... :)
Wydaje mi się, że mBank aż tak daleko w filozofię applowską nie pójdzie. Oni jednak stawiają na "jakiś" kontakt z użytkownikami. Czy nawet już nie "użytkownikami", a "społecznością".
Na blogu Samcika w komentarzach często zabiera głos przedstawiciel mBanku, rozmawiają z użytkownikami na forum i na fanpage, itd.
Stąd mój wniosek, że jednak słuchają i monitorują reakcję na nowy projekt m.in. na blogach. Nawet jeśli nie na moim, to na pewno u wspomnianego Samcika czy na APP Funds.
Chyba się starzeję, bo mnie takie wodotryski nie podniecają, a i drobne szczegóły działają mi na nerwy.
Ja mBank zacząłem traktować drugorzędnie, kiedy wprowadzili opłatę za kartę. Przeniosłem główne konto do Deutsche Banku gdzie mam wszystkie bankomaty bez prowizji, konto oszczędnościowe o niebo lepsze niż to "coś" w mBanku no i karta darmowa po jakiejkolwiek transakcji bezgotówkowej.
Myślę, że mBank powinien skupić się na normalnej ofercie niż na takich zabawkach. Każdy by na tym skorzystał.
@ympl
Zrobiłem dokładnie tak samo. W momencie gdy odeszli od zasady całkowitej darmowości za podstawowy ROR, przeniosłem główne konto gdzieś indziej.
Trzeba zwrócić uwagę, że mBank jak startował starał się wstrzelić w młodego klienta, ten zaś już ma dziś swoje lata. Aby teraz znów zawojować młodzież nie wystarczy być online, trzeba być inter, 3d, chat, face, nk itp. itd. Starych klientów pewnie to nie zrazi bo nie będą mieli z tym kontaktu a jest szansa przyciągnąć nowych. Szkoda tylko, że będzie to miało miejsce rok po Aliorze.
@Sebastian
No tak, rzeczywiście - to całe moje narzekanie może brać się po prostu z tego, że jestem już za stary na nowy mBank ;).
Ale idąc dalej - to lekkie podejście do kwestii prywatności wśród "młodszych" i drobiazgowe raportowanie swojej aktywności (wkrótce też "aktywności" finansowej) poprzez social media to dość niepokojąca tendencja.
Jestem klientką mBanku od kilku lat.
Reklama nowego wcielenia banku nie przemawia do mnie. Czuję się nieco zniesmaczona dzieleniem się szczególowymi informacjami finanoswymi na facebooku (bardzo tu latwo o obnizenie naszego oglnego bezpieczenstwa), a kwestia integracji z portalami spolecznościowymi nie grzeje mnie ani trochę, bo portali tych nie używam - nie mam tam kont.
Martwi mnie "nowe podejście" do finansów klienta, czyli kupowanie wycieczek w paczce z kredytem poprzez stronę banku, odejście od tradycyjnych zakładek "lokaty", itp. Tutaj boję się dużego zaciemnienia ogólnego obrazu - intregracja wszystekigo ze wszystkim, wycieczki z kredytem, lokaty z czyms innym, może zwyczajnei utrudnić ocenę opłacalności takiej oferty. Pomijam już, że wakacje na kredyt uważam za głupi pomysł, a oferta depozytowa mBanku też się raczej smutno prezentuje. Chyba wolałąbym po prostu wybrać odzielnie korzytną cenowo ofertę wyjazdu (czy samochód, czy cokolwiek), a oddzielnie kredyt. Łatwiej ocenić opłacalność pojedynczej oferty, niż całego pakietu.
@Anonim
Dzięki za obszerny komentarz!
Odnośnie dzielenia się informacjami finansowymi w portalach społecznościowych mam podobne odczucia. Coś mi tu mocno nie gra. Zresztą nie tylko mi, bo w komentarzach pod różnymi artykułami o nowym mBanku ten pogląd pojawia się często.
Sprzedawanie produktów i usług w "paczkach" wygląda na nastawione na uzyskanie efektu podobnego jak z kartą kredytową - "nie czuję jak wydaję pieniądze".
Tylko w przypadku np. wycieczek finansowanych kredytem dojdzie jeszcze "nie czuję, jak biorę kredyt". W końcu wszystko będzie takie łatwe, proste i w zasięgu jednego kliknięcia.
@ympl, dokładnie zrobiłem to samo. Obecnie mBanku używam do płatności internetowych, a kontem głównym stał się DB.
@Sebastian Cezary, sądzisz, że to dobra grupa docelowa? Bo jak dla mnie to nie na tej grupie da się dużo zarobić..
Co do samego wpisu - zgadzam się w 100%.
A ja po lekturze tego wpisu miałem tyle do powiedzenia, że musiałem zrobić z tego wpis na blogu ;)
@Kamil
Super, dzięki za rzeczową polemikę! :)
No big deal ;)
Jak dlamnie to krok w przyszłość :-) mBank jest najlepszy, zawsze mają jakieś fajne promocje teraz można pendrive zgarnąć dzięki serwisowi www.pendrivezakonto.pl
Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
Prześlij komentarz