Artykuł sponsorowany. Autorem treści wpisu jest zleceniodawca.
Poruszę dzisiaj kontrowersyjną w niektórych kręgach kwestię związaną z tematyką MLM (czyli multi-level marketingu). Marketing wielopoziomowy lub też nazywany często marketingiem sieciowym ma przypuszczam tak samo wielu zwolenników jak i przeciwników. Spotykając w swoim życiu osoby zajmujące się tego typu działalnością dochodziłem czasami do wniosku, że niektóre z tych osób były wręcz w fanatycznym obłędzie opowiadając o produktach, które próbowały mi sprzedać.
Skąd zatem tyle kontrowersji związanych z tym zagadnieniem, skoro jest to tylko jeden ze sposobów prowadzenia biznesu?
MLM to kilkudziesięcioletnia historia biznesu rodem ze stanów zjednoczonych, której jednym z prekursorów jest znana także i w Polsce firma Amway. Sposób działania firm bazujących na MLM'ie to bezpośrednie oferowanie towarów lub usług klientowi, często u niego w domu. Mamy więc do czynienia ze sprzedażą bezpośrednią, często wymagającą przeprowadzenia prezentacji oraz udzielenia szerokich wyjaśnień klientowi. I tutaj pojawiają się już wspomniane wcześniej kontrowersje. Nie każdy przecież lubi lub pozwala sobie na ingerowanie w jego intymną, domową przestrzeń lub też spotykanie się prywatnie po godzinach pracy.
To, co budzi bardzo często wiele emocji w marketingu sieciowym, to tzw. struktura oraz obietnice uzyskiwania dochodów przy minimalnym nakładzie pracy własnej.
Firmy działające na zasadach marketingu sieciowego tym różnią się od tradycyjnych firm, że poza oferowaniem klientom produktów lub usług pozwalają sprzedawcy budować własne struktury. Innymi słowy każdy ma możliwość zaprosić do biznesu kolejne osoby i osiągać z tego tytułu dodatkowe korzyści.
Umożliwia to właśnie wysoka marża na produkcie.
Przykładowo na początku sprzedawca zarabia 20% od ceny sprzedaży, ale po osiągnięciu określonego progu sprzedaży (często w skali miesiąca) wskakuje na kolejne poziomy i zaczyna dostawać coraz większy procent od sprzedaży, przykładowo 30%. Tak działa między innymi Avon: Kobiety sprzedają sobie nawzajem kosmetyki, poszerzając grono dystrybutorek. Jeżeli pierwsza osoba stworzy sobie grupę innych osób, które dalej będą regularnie sprzedawały produkty Avon, otrzyma ona gratyfikację finansową lub kosmetyki firmy jako zapłatę za „obrót” swojej grupy.
Bardzo często sprzedawcy działający w systemach MLM próbując zwerbować następne osoby do swojej struktury posługują się pojęciem „rentierstwa”, w momencie kiedy wykonują szkolenie. Zarządzanie strukturą sprzedaży w dzisiejszych systemach marketingu sieciowego odbywa się z pomocą systemów komputerowych , które pomagają rejestrować sprzedaż i aktywne działania nowych członków „piramidy”.
Przyglądając się jednak dokładniej programom opartym na MLM'ie, które polegają na sprzedaży czy to środków kosmetycznych, biżuterii czy programów regularnego oszczędzania dochodzę do wniosku, że bardzo często to my sami mamy być pierwszymi klientami danego programu.
Kiedy jeździ się na szkolenia MLM, które notabene finansowane są często ze środków osób zainteresowanych, na końcu każdego wykładu pada warunek: Abyś mógł budować swoją grupę i stać się człowiekiem wolnym, szczęśliwym i bogatym musisz wykupić... Abyś mógł uzyskiwać pasywne dochody i być prawdziwym rentierem, powinieneś już teraz zdecydować się na...
Tak, tak to często wygląda. Znane mi są przypadki osób, które zaangażowały się w sprzedaż biżuterii diamentowej dla jednej z firm, zakupiły zegarek za kilka tysięcy Euro, po czym zrezygnowały nie mogąc znaleźć innych klientów chcących skorzystać z nowej „super oferty”. Zainteresowanych łatwym zarabianiem pieniędzy, na tego typu prezentacjach było zawsze jednak przynajmniej kilkudziesięciu.
Jak zatem podsumować programy oparte na marketingu sieciowym, kiedy przywołując wspomniany wcześniej Amway i Avon widzimy, że świetnie dają sobie na rynku radę? Czy mają one sens, czy nie jest to jedna wielka piramida finansowa?
Największe pieniądze w MLM'ie zarabiają osoby wchodzące we wczesnych stadiach ekspansji firm na danym rynku i konsekwentnie robiące swoje. Należy jednak podkreślić, że sukces nie przychodzi z dnia na dzień i bardzo często okupiony jest ciężką pracą i wytrwałością. Niewątpliwą zaletą pracy w marketingu sieciowym pomimo wszelkich wad i nadużyć, których dopuścili się nieuczciwi założyciele programów MLM jest fakt, że dosłownie każdy może spróbować swoich sił, bez względu na wiek, wykształcenie, doświadczenie, płeć.
Autorem zdjęcia jest Brenda Anderson.






Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
3 komentarz(y):
MLM to biznes jak każdy inny, stereotypem jest przedstawianie go jako idylla i praca która sama się wykonuje.
Tak kusi się jeleni, którzy myślą że leżąc zarobią miliony. Sam nigdy nie byłem członkiem teamu, ale mam znajomych, którzy naprawdę ciężko pracują, choć ta praca jest charakterystyczna i bardzo osobliwa.
Bezpośredni kontakt, namawianie, ciężki kawałek chleba.
Świetny artykuł, mądrze powiedziane.
Jezu co to za wpisy ostatnio, blog się stacza?
Zapraszam do dyskusji! Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć każdemu Czytelnikowi.
W dyskusji obowiązuje kultura i wzajemny szacunek. Komentarze podpisywane jedynie nazwą strony lub frazą pozycjonującą są traktowane jako spam.
Zobacz dlaczego warto skomentować ten wpis!
Prześlij komentarz